Rozbity dzban.

środa, 16 gru 2009 @ 0:28 | Kategoria: Ogólne |

Zastanawia mnie i zarazem martwi fakt, że tak mało czerpiemy z historii i mądrości naszych przodków. Martwi mnie również,  że w naszym postępowaniu, wbrew doświadczeniom zapisanym w historii, tkwiącej w tych mądrościach, ciągle wkładamy ręce i nie tylko, tam gdzie już nawet dzieci wiedzą, że wkładać ich nie wolno. A przecież historia pełna jest jakże oczywistych przykładów, a mądrości mamy dokładnie na wszystko. Są one o dzbanach co to wodę, o wilku co nosił, a nawet o cyganie, co to bił swoje dzieci nie za to, że dzban zbiły, ale po to by go nie zbiły.

Do tych zawiłych przemyśleń sprowokowała mnie najbardziej głośna aktualnie sprawa senatora Piesiewicza.
W tym miejscu wyraźnie muszę podkreślić, iż od dawna mam wyrobione zdanie na temat tabloidów i zdecydowanie nie jest to zdanie dla nich pochlebne. Mało tego, martwi mnie coraz bardziej, że nie tylko tam zatrudnieni dziennikarze, coraz częściej w swoich enuncjacjach starają się przegonić tabloidy w sensacji, w krwistości i pieprzności swoich tekstów.

No dobrze, ale przecież tabloidy piszą wyłącznie o kreślonych tematach i  grupach społeczeństwa, o grupach, które mają tego pełną świadomość. Mało tego, te grupy to kwiat narodu, to jego establishment, elity, to nasza narodowa inteligencja, wiedza, mądrość i najwyższa moralność. Oczywiście, człowiekiem jestem i nic co ludzkie, ale póki są to nasze normalne małe słabostki, to tabloidy nie mając krwi na bruku, muszą pisać i piszą o bzdurach, o bzdetach. Piszą więc i ośmieszają się, że oto znane tenisistki opalają się w kostiumach bikini, że jakiś poseł z jakąś posłanką pojechali do Egiptu, że Justyna Steczkowska była na wydzielonej plaży toples, a Doda dała komuś w dziób. Epatują nas głębokością dekoltów aktorek, krótkością ich sukien, dziwnymi butami, torbami, bądź majtkami jakiejś mniej znanej diwy na łyżwach.

Wbrew jednak temu chwilowemu marazmowi, forpoczty tabloidów, ich najbardziej żądni krwi przedstawiciele, dosłownie medialne wampiry, krążą gdzieś u szczytach władzy i kultury, są tam wpuszczane, choć wszystkim wiadomo, że tropią sensacje. Niestety, od czasu do czasu, w elitach ktoś pęka, ktoś przekracza dopuszczalne normy, bądź pokazuje swoją prawdziwą twarz, jakże często niestety nienajpiękniejszą.

I w ten sposób doszliśmy do sedna problemu.

A jest ona dosyć dziwna i nie ma co ukrywać, dosyć nieładna. Jeśli mogę bowiem wierzyć własnym oczom, a nie mam podstaw, by im nie wierzyć, to filmiki jakie obiegły internet w związku ze sprawą senatora Piesiewicza, jakie mogłem obejrzeć, mówią same za siebie. Mało tego, on sam nawet nie zaprzecza, zresztą wybitny prawnik, obrońca, etc., co tym bardziej powinno dać mu określoną wiedzę, że zaprosił do swojego domu przypadkowo poznaną kobietę, a co najbardziej istotne w sprawie, to nie on ją wybrał, ale ona zaczepiła jego.

Pomińmy cały tzw. smaczek sprawy, skupmy się może na jego publicznej ocenie. Odrzućmy jednak opis brukowca, a także oceny tzw. forum internetowego, tego jazgotu małolatów. Skupmy się wyłącznie na opiniach ludzi z tzw. szczytów.
A wypowiadało się w sprawie już wielu, a więc senatorzy, posłowie, dziennikarze, a nawet jeden arcybiskup.

Nomen omen, nie tak dawno niekwestionowany gwiazdor kościoła, doktor mediów, bądź teologii, czego nijak nie daje się ustalić, ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk wypowiadał się w innej co prawda, ale również kwestii związanej z moralnością. A przecie, żeby być sprawiedliwym, nie ucichła jeszcze,  i nie jest zakończona sprawa Romana Polańskiego.

Wszystkie z przywołanych tu spraw, a więc gwałt na nieletniej, siadanie za kierownicę po alkoholu i w końcu dosyć złożona, ale związana jednak z narkotykami sprawa Krzysztofa Piesiewicza, jego kontakty z podejrzanymi osobnikami, płacenie im okupu, etc., pokazały wyraźnie, że nasze nowe elity, przynajmniej ci spośród aspirujących do tego miana, którzy zabrali w tych sprawach głos, mają poczucie swojego uprzywilejowania, przysługiwania im jakichś nadzwyczajnych praw i wyjątkowego szacunku.

A wiec bronią swoich kolegów, przekonują nas do ich prawa do  poważnych błędów, właściwie do łamania prawa, bo oni są inni, wyjątkowi i zasłużeni. Znany piosenkarz mówi o Piesiewiczu, że on jest artystą, a artystom więcej wolno. Ksiądz Rydzyk broni pijanego biskupa za kierownicą, bo hołota nie będzie oceniała kapłana, bo to szkodzi kościołowi i ojczyźnie, bronią też Polańskiego, bo był młody, też wrażliwy artysta, a przy tym spotkało go nieszczęście.

Kiedy takie głupoty opowiadają prości ludzie, kiedy w ten sposób broni kogoś rodzina, bądź najęty adwokat, mogę to starać się pojąć. Kiedy jednak podobne sądy, tak, takie głupoty wygłasza obecny wicemarszałek Senatu, kiedy podobnie wypowiada się były wicemarszałek tej izby, kiedy mówią to ludzie polityki,  kultury, mediów, a w końcu nawet ksiądz, to jest to mocno niepokojące.

A słyszę dramatyczne głosy o nagonce, o bandytyzmie dziennikarzy, o zaszczuwaniu, wręcz o wielkim zaszczuwaniu, słyszę współczucie a nawet gniew na tych, którzy sprawę ujawnili.

Nie jestem fanem tabloidów, ale one żyją z tego, więc jeśli trafia im się tak smakowity kąsek, jeśli ktoś się im wystawia, to jest co najmniej niepoważne wymagać od nich, żeby nie chwycili tego, żeby nie doili z tego maksymalnego zysku. Tymczasem, co niektórzy panowie politycy i artyści mają pretensje do dziecka, że chciało zagrać w filmie, do innych użytkowników dróg, że jeżdżą kiedy jedzie po nich pijany biskup, a do dziennika karmiącego się ich małością, że ją dostrzegają i opisują. To tak jakby mieć pretensje do burzy, za grom, który uderzył w dom i go spalił, a nie do gospodarza, że nie zabezpieczył go odgromnikiem.

A to, to już nawet nie jest mentalność Kalego, to już klasyczny przykład postawy bolszewickiej. Nam, bo walczymy, bo się martwimy za was, bo jesteśmy wspaniali i tacy mądrzy należy się więcej, nas nie wolno oceniać małostkowo i bezkompromisowo jak zwykłych obywateli, nam więcej wolno.

Brak komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

^Góra strony^ Blog oparty o WordPress i temat Pool autorstwa Borja Fernandez.
Subskrybuj RSS dla wpisów i komentarzy.