Boże gdzie jesteś?
sobota, 26 gru 2009 @ 0:14 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyGdyby przyjąć, że Bóg jest tylko personifikacją kosmosu, nieogarniętego dotychczas przez ludzkość choćby tylko w ułamku swojej potęgi zadziwiającego tworu jakim jest wszechświat, personifikacją wynikającą zarówno ze strachu przed jego wielkością i niepojętymi możliwościami, oraz nieznaną przyszłością, ale również braku rozumienia sensu jego istnienia, to nie znajdziemy żadnego, dosłownie najmniejszego nawet punktu dla porównania, czy raczej też przyrównania nas, samozwańczych geniuszy za jakich się mamy, w takim samym zakresie zarówno do Boga gdyby istniał i rzeczywiście był tak potężny jak powszechnie się głosi, jak i do wszechświata, który ponad wszelką wątpliwość jednak istnieje i faktycznie jest nie do ogarnięcia.
Człowiek bowiem, a właściwie cała ziemska populacja Homo Sapiens, ponad wszelką wątpliwość przez wszechświat, a więc i przez Boga, gdyby on rzeczywiście istniał, nie jest nawet spostrzegana. Przez swoją mizerię i brak jakiegokolwiek, najmniejszego nawet znaczenia dla istnienia i losów wszechświata, po prostu nie istniejemy dla niego. On, obojętnie do czego byśmy chcieli się przyrównać, nie dostrzega nas dokładnie tak samo, jak my nie dostrzegamy pojedynczych atomów, chociaż w przeciwieństwie do wszechświatu, my mamy jednak świadomość ich istnienia.
Jakże śmiesznie i niepoważnie w tej sytuacji musiałaby być odbierana przez Boga, gdyby oczywiście istniał i chciałby się temu przyjrzeć, zarówno niepojęta dla niego ludzka pobożność, szczególnie do niego, bo przecież są ludy czczące innych Bogów i inne świętości, dziwiłyby go zapewne poświęcane mu kościoły i bożnice, oraz ich kapłani, a już ponad wszelką wątpliwość formy obrony jego godności i wielkości, jakie podejmuje człowiek. A więc jakieś procesy sądowe, manifestacje, klątwy, etc., w których o godności i dobru Boga, co już samo w sobie jest najzabawniejsze, również decyduje człowiek. Jakże śmieszny bowiem jest fakt, kiedy patrzy się na to z boku, bez emocji, że w obronie najpotężniejszej rzekomo istoty, wszechmocnego Boga, staje tak bardzo mizerny twór jakim jest człowiek!
Kiedy będzie normalnie?
piątek, 25 gru 2009 @ 17:53 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyW ostatnim czasie prawie wstrząsnęły mną dwie informacje, a były to; rewelacyjne i zaskakujące bez mała odkrycie Krakowskiego oddziału pionu prokuratorskiego IPN (Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu), oraz rozbrajające oświadczenie tuza polskich dziennikarzy Tomasza Lisa.
Ale do rzeczy!
W pierwszym otóż z wspomnianych powyżej przypadków, przywołany tam pion prokuratorski oddziału krakowskiego IPN skonstatował nagle, co wzbudziło mój niekłamany podziw, iż bezprzedmiotowe jest prowadzone tam śledztwo o zbrodnię wojenną w stosunku do Adolfa Hitlera, Heinricha Himmlera i Ericha von dem Bacha Zalewskiego, a to ze względu na fakt śmierci ww.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby bez mała cały świat nie wiedział już od dawna, że dwaj pierwsi z wymienionych nie żyją już od ponad sześćdziesięciu lat, a trzeci z nich zmarł natomiast 9 marca 1972 r. w szpitalu więziennym na przedmieściach Monachium, gdzie odbywał karę dożywotniego więzienia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, a w gruncie rzeczy niepojętego wręcz, gdyby nie fakt, że przed tą zaskakującą konstatacją, IPN przesłuchał jednak aż 171 świadków, z których jak można sądzić, ową oczywistą wiedzę posiadali dokładnie wszyscy.
Czy wszyscy jesteśmy dziećmi Boga?
środa, 23 gru 2009 @ 23:02 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyOglądałem kilka dni temu zdjęcia obrazujące skalę okrucieństwo jednego z wielu, niestety niemalże codziennie dokonywanych na świecie zamachów. Tym razem, na pakistańskim bazarze w Peszawarze. W zamachu tym, w wyniku eksplozji samochodu-pułapki, zginęło co najmniej 90 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Jak podają media, ilość ofiar może być znacznie wyższa, ponieważ nie dokonano tam jeszcze przeglądu zawalonych kramów i pobliskiego budynku, który w wyniku wybuchu również uległ zawaleniu, a które mogą kryć jeszcze wiele ofiar tego zamachu.
Na wszystkich z tych zdjęć, widać przerażonych ludzi ubranych zgodnie z zaleceniami obowiązującej w Pakistanie religii. A obowiązek ten, egzekwowany często w sposób wyjątkowo drastyczny, dotyczy tam w takiej samej mierze kobiet jak i mężczyzn. Na dwóch z tych zdjęć, brodaci zgodnie z nakazem wiary mężczyźni, a więc wyznawcy Allacha, niosą na rękach ranne przerażone dzieci, być może własne, na jednym dziewczynkę, na drugim chłopca. Kolejne zdjęcie pokazuje dwie zakrwawione, przerażone kobiety, obie ubrane w halabije, stroje obowiązujące w tej religii dla kobiet, a więc także wyznawczynie Allacha.
Tego samego dnia, papież Benedykt XVI podpisał w Rzymie dokumenty pozwalające na dalsze prace związane z wyniesieniem na ołtarze świętości kilku osób, w tym papieża Pijusa XII. Tymczasem postać tego papieża, którego część pontyfikatu przypadała na okres II wojny światowej, od lat budzi wielkie kontrowersje w świecie judaizmu, wzbudza niechęć i protesty Żydów. Ich zdaniem niejasna jest postawa Piusa XII wobec Holokaustu, zarzucają mu także, że brakiem swojego radykalnego protestu dał przyzwolenie na wywiezienie do obozów zagłady włoskich Żydów. Natychmiastowym odzewem na dekret o uznaniu heroiczności cnót Piusa XII był protest wielkiego rabina Francji Gillesa Bernheima, który wyraził nadzieję, że Watykan wycofa się z decyzji o beatyfikacji papieża Piusa XII, gdyż godzi ona w dialog między żydami i chrześcijanami.
Chwyty poniżej pasa!
piątek, 18 gru 2009 @ 23:04 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyDo ponownego podjęcia tematu sprawy mecenasa Krzysztofa Piesiewicza sprowokowały mnie dwie szczególne wypowiedzi. Wypowiedzi zdawałoby się poważnych ludzi, a przez to właśnie szczególnie groźne. Oto bowiem głos w tej sprawie, jak należy sądzić absolutnie poważny, pokazujący ich osobisty na szczęście osąd zabrali: ksiądz Robert Nęcek doktor teologii, wykładowca nauki społecznej Kościoła i dziennikarstwa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rzecznik kardynała Stanisława Dziwisza; oraz Wojciech Mazowiecki, syn Tadeusza Mazowieckiego byłego premiera rządu, absolwent historii UW, dziennikarz, szef działu programowego Superstacji. Obaj zajmujący stanowiska opiniotwórcze, obaj kształtujący swoimi wypowiedziami moralność społeczną, recenzujący przynajmniej aspekty moralności.
Na szczęście jestem ateistą, ale mimo wszystko, pewna zadziwiająca paralela związku przypadku senatora Piesiewicza z tekstem biblijnym, choćby nawet tym o cudzołożnicy i jej oskarżycielach, mówiąc delikatnie zniesmaczyła mnie. Znam oczywiście historię owej ladacznicy, bawi mnie błyskotliwy dowcip księdza doktora o brakach technologicznych przełomu starej i nowej ery, ale jednak, skoro już używamy jakichś porównań, dokonujemy jakich karkołomnych zbitek, to czy jednak nie nazbyt daleko posuwa się ksiądz Nęcek, porównując Krzysztofa Piesiewicza do ladacznicy?
Rozbity dzban.
środa, 16 gru 2009 @ 0:28 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyZastanawia mnie i zarazem martwi fakt, że tak mało czerpiemy z historii i mądrości naszych przodków. Martwi mnie również, że w naszym postępowaniu, wbrew doświadczeniom zapisanym w historii, tkwiącej w tych mądrościach, ciągle wkładamy ręce i nie tylko, tam gdzie już nawet dzieci wiedzą, że wkładać ich nie wolno. A przecież historia pełna jest jakże oczywistych przykładów, a mądrości mamy dokładnie na wszystko. Są one o dzbanach co to wodę, o wilku co nosił, a nawet o cyganie, co to bił swoje dzieci nie za to, że dzban zbiły, ale po to by go nie zbiły.
Do tych zawiłych przemyśleń sprowokowała mnie najbardziej głośna aktualnie sprawa senatora Piesiewicza.
W tym miejscu wyraźnie muszę podkreślić, iż od dawna mam wyrobione zdanie na temat tabloidów i zdecydowanie nie jest to zdanie dla nich pochlebne. Mało tego, martwi mnie coraz bardziej, że nie tylko tam zatrudnieni dziennikarze, coraz częściej w swoich enuncjacjach starają się przegonić tabloidy w sensacji, w krwistości i pieprzności swoich tekstów.
Witajcie drodzy kuzyni!
środa, 9 gru 2009 @ 17:13 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyJak powiada stare przysłowie, a właściwie mądrość ludowa: „Jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie”, co w tejże, ludowej mądrości oznacza, że jeśli ktoś chce komuś dowalić, zawsze znajdzie ku temu jakiś sposób i pretekst. Są jednakże granice zdrowego rozsądku i dobrego smaku, istnieje również umiar, cokolwiek określenia te nie miałyby znaczyć. Przekroczenie ich, tym bardziej w sposób tak jawnie naiwny, by nie powiedzieć nachalny, o czym za chwilę, jest jednak tak samo niepoważne jak i zarazem co najmniej niepoważne, a właściwie głupie.
Byłbym w stanie zrozumieć gwałtowną reakcję kościoła i skrajnej prawicy, trzymanej na pasku radia Maryja, w związku z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie krzyży wywieszanych w salach lekcyjnych państwowych szkół, choć dosyć jasno jak zdaje się, nadto już kilka razy określiłem swój stosunek do epatowania nas swoją religijnością w miejscach publicznych.
Zrozumiałbym nawet, wykorzystanie tej sprawy, tej nadarzającej się okazji, do walki o odzyskanie władzy, a nawet, dla podniesienia temperatury dołożenie do niej jakiegoś jeszcze jednego, góra dwu wielce smakowitych kąsków. No cóż, są czasy i sytuacje, w których dla wielu partii i ugrupowań, jedynym ratunkiem jest przysłowiowa brzytwa.
Problem kija od szczotki!
środa, 2 gru 2009 @ 20:05 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyI oto dzięki absolutnie niepojętemu, nie pierwszemu zresztą tego rodzaju wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, poczyniony został kolejny, milowy już chyba krok, w budowaniu państwa wyznaniowego. Trybunał Konstytucyjny rozpatrując w dniu 02 grudnia 2009 r. wniosek złożony przez posłów Lewicy i Demokratów o sprawdzenie zgodności z konstytucją przepisów rozporządzenia ministra edukacji (Romana Giertycha) o wliczaniu oceny z religii do średniej na świadectwie wydał oto wyrok, iż: „Wliczanie ocen z religii do średniej z innych ocen jest zgodne z konstytucją”.
Jak poinformowały media, TK stanął na stanowisku, że skoro do szkoły wprowadzono kiedyś naukę religii, (już wówczas działając na pograniczu łamania konstytucji), to naturalną rzeczą, wręcz konsekwencją tamtej decyzji, ponad wszelką wątpliwość administracyjnej, jest wliczanie oceny z nowego (przedmiotu nauki) do średniej na świadectwie.
Taka argumentacja musi co najmniej zdumiewać. To zabrzmiało tak, jakby TK stał na stanowisku, że skoro dałem komuś w twarz, to mogę go również kopnąć. Ale jeśli przyjrzeć się przepisom, to już z punktu widzenia konstytucji i konkordatu, nauczanie religii nie jest jednoznacznie przesądzone, wymaga bowiem spełnienia pewnych warunków.