Koabitacja to nie jest kabaretyzacja!
wtorek, 14 lip 2009 @ 1:04 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyKolejny już raz, po nieprawomocnym jeszcze wyroku Krajowego Rejestru Sądowego, w wyniku którego na stanowisku p.o prezesa TVP pozostawiono uzurpatora Piotra Farfała, rozpętała się burza, ale nie o to, tylko wokół leżącej u prezydenta ustawy o mediach. Burza w sumie dosyć absurdalna i irracjonalna, prezydent bowiem najpewniej i tak jej nie podpisze, a jego ewentualnego weta Sejm raczej też nie będzie w stanie odrzucić. Gdyby jednak trafiła ona nawet do Trybunału Konstytucyjnego, co prezydent rzekomo też rozważa, to najprawdopodobniej również nie pozostawi on na niej suchej nitki. O cóż więc w tej sytuacji się spierać, jaki to ma sens?
Większość jednak indagowanych w przedmiocie owej decyzji sądu, z uporem godnym podziwu, pomija prawie zasadniczy temat, co najwyżej mówiąc coś zdawkowego, nawiązując przy tym niemal wyłącznie do owej ustawy, dosłownie jakby ona już obowiązywała, podkreślając przy tym w niej głównie kwestię pieniędzy, a właściwie ich braku, czy też sposobu przyznawania ich mediom publicznym, co wg racjonalnych zdawałoby się umysłów dziennikarzy, medioznawców, twórców i co ciekawe sporej też części polityków, skutkowało będzie jakże groźnym uzależnieniem tych mediów od polityków. Tu pytanie zasadnicze! A cóż byłoby w tym nowego i aż tak strasznego?
Oczywiście, mają oni rację, ale nie do końca i nie we wszystkim, grzesząc przy tym brakiem rozsądku i zacietrzewieniem graniczącym już niemalże z histerią. Gdyby bowiem to politycy, ale z własnej kiesy mieli łożyć na działanie radia i telewizji, zgoda, wówczas można by mówić o uzależnieniu, o możliwości stawiania warunków, a nawet o komenderowaniu, czy o manipulacji. Co ciekawe, w tym szalonym, wręcz opętańczym ataku, niewielu z indagowanych podnosi aż do poziomu klęski czy tragedii kwestię sposobu wyboru, czy też ustanawiania prezesów tych mediów, członków rad nadzorczych, etc., nikt nie dostrzega też coraz większej ilości programów religijnych, choć kościół ani nie płaci na media, ani nie ma swoich reprezentantów w ich decydenckich gremiach.
Pecunia non olet
sobota, 11 lip 2009 @ 21:54 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy„Radykalny duchowny wzywa do rozlewu krwi”, to właśnie ten tytuł, prezentujący stanowisko duchownego sfery wpływów islamu zasugerował mi, iż mimo wszystko, mimo takich nawet apeli, w strefie wpływów islamu, mimo panującego tam totalnego oszustwa i zamordyzmu religijnego, paradoksalnie jest więcej prawdy niż w krajach strefy wpływu chrześcijaństwa, czy judaizmu. No może nie od razu aż tyle prawdy, co raczej mniej oszustwa, choć tego akurat, tj. właśnie oszustwa, a właściwie manipulacji, w każdej religii, a szczególnie w ich wersjach ortodoksyjnych jest wyjątkowo dużo. Bez przesady można rzec, że zdecydowanie za dużo. W każdym bądź razie, w islamie jest przynajmniej wiadomo kto ma prawo wypowiadać się w kwestii tak delikatnej jak wiara, jak jej dogmat, jak zamysł i polecenia Boga, a kto winien tych zasad, zamysłów i poleceń przestrzegać.
Czemu tak myślę?
Czemu, mimo przerażenia jakie mimo wszystko budzi we mnie ortodoksyjny islam, wyrażany choćby w takich apelach, jestem skłonny przyznać mu przewagę choćby nad religią w kręgu której wyrosłem? I żeby było jasne, nie chodzi mi wcale o przeszłość chrześcijaństwa, o czasy Świętej Inkwizycji, o jej stosy, o dziesiątki, czy wręcz setki tysięcy ofiar nawracania na jedynie słuszną wiarę, czyli tzw. chrystianizacji, czy o wyprawy krzyżowe. Nie, chodzi mi absolutnie o czasy obecne, o czas w którym żyjemy tu i teraz.
Rzecz bowiem w tym, że w islamie, wierze z natury rzeczy już mocno radykalnej, regulującej w sposób rygorystyczny właściwie całokształt „praw” i „potrzeb” wyznawców, kiedy mamy do czynienia z ortodoksyjnym fanatykiem, z góry jest oczywiste, że jest to jakiejś tam rangi duchowny, choć w tej właśnie religii, kleru rozumianego w takim sensie jak np. w chrześcijaństwa akurat nie ma.
O co i z kim walczymy?
piątek, 10 lip 2009 @ 20:07 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyOd wielu już dziesiątków lat trwa permanentne opluwanie komunizmu, idei którą tu i ówdzie, co prawda nieliczni już, ale nadal chcą wprowadzić w życie. Oczywiście jest w tym coś na rzeczy, coś do takiej sytuacji doprowadziło. Nasuwają się jednak pytania, a nawet wiele pytań. Ot, choćby takie, jak cóż tak w rzeczywistości oni opluwają, czy są pewni, że plują w dobrą stronę i z czego to wynika, że od pewnego czasu plują już prawie wszyscy, nawet spora część tych, którzy jeszcze nie tak dawno byli największymi orędownikami tego systemu? Kolejne pytanie, jakie również trzeba tu zadać, to czy oni wszyscy plują ostatni raz?
Spróbujmy zastanowić się może na początek, czemuż to, dosłownie od samego zarania, idea ta była solą w oku kleru, fabrykantów, właścicieli ziemskich, magnaterii, etc., a więc przede wszystkim elit, posiadaczy i przedstawicieli kościoła. Czemu też od samego początku zaliczano ją do tzw. idei utopijnych?
Gdzie jest prawdziwa cnota?
poniedziałek, 6 lip 2009 @ 22:59 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyGdybym po imieniu chciał nazwać ostatnią wypowiedź biskupa Tadeusza Pieronka w kwestii postępów beatyfikacji Jana Pawła II, musiałbym zniżyć się do poziomu jego retoryki, użyć obraźliwych sformułowań.
Oto w wywiadzie dla włoskiego portalu katolickiego Pontifex, ksiądz biskup znalazł winnych ślimaczenia się wspomnianego procesu beatyfikacji, choć wedle kanonu odbywa się on poza kolejką i ze znacznym pominięciem zasad. Jak można było się spodziewać, cała wina spoczywa według niego na włoskich i polskich zwolennikach komunistycznego reżimu i wielbicielach sekularyzmu.
Zapomniał był zapewne wielebny biskup, że można było jeszcze dołożyć cyklistom. Nie zapomniał natomiast o dziennikarzach, którzy w jego ocenie szkodzą procesowi bodaj jeszcze w większym stopniu niż rzeczeni zwolennicy komunistycznego reżimu i wielbiciele sekularyzmu.
Wojna o rozum!
czwartek, 2 lip 2009 @ 23:43 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyW sobotnie popołudnie 29 maja br. trafiłem na przerażającą prognozę dotyczącą stosunkowo niedługiej przyszłości ziemi i ludzkości, prognozę wynikającą z naukowej analizy coraz bardziej głębokich i gwałtownych zmian klimatycznych, coraz bardziej odczuwalnego ocieplenia, będącego skutkiem naszej działalności powodującej poszerzanie się tzw. dziury ozonowej.
Jak np. podał portal Onet.pl: „Autorzy pierwszego pełnego raportu na temat tego, ile kosztować mogą ludzkość zmiany klimatyczne, ostrzegają, że świat już pogrąża się w „cichym kryzysie”, który każdego roku zabija trzysta tysięcy ludzi. Obecnie ponad trzysta milionów ludzi poważnie dotyka stopniowe ocieplenie klimatu, a liczba ta może podwoić się do roku 2030”.
I kiedy zadumałem się nad ciężkim losem przyszłych pokoleń, piekła jakie czeka je jeśli nie zmienimy swojego podejścia do wielu kwestii, prognoza wszak mnie już raczej nie dotyczy, w każdym bądź razie nie w aż tak dramatycznym zakresie, na którymś z kanałów TV rozpoczęła się emisja filmu z mojego ulubionego gatunku SF pt. „12 małp ”reżyserii Terry Gilliama, z doskonałą kreacją Bruca Willisa w roli Jamesa Cole, wysłannika z przyszłości.