A miało być normalnie!
czwartek, 25 cze 2009 @ 20:59 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyKolejny krok ku państwu wyznaniowemu poczynił Sejm RP, który przyjmując jedną z poprawek senackich do tzw. ustawy medialnej, uchwalił w dniu 24 czerwca 2009 r., że wspieranie wartości chrześcijańskich będzie zadaniem mediów publicznych, na które można będzie uzyskać budżetowe pieniądze. Poprawka zakłada również, że poza wspieraniem wartości chrześcijańskich, zadaniem mediów publicznych jest służenie umacnianiu rodziny, propagowanie postaw prozdrowotnych, przeciwdziałanie patologiom społecznym oraz wszelkiej dyskryminacji.
Niewiele pewnie przesadzę, twierdząc, że w okresie ostatniego 20lecia ilość programów o tematyce chrześcijańskiej wzrosła o kilkaset procent. Rzecz ujmując z mocnym przymrużeniem oka, skłonny byłbym obstawać za przyrostem w granicach co najmniej 600 – 900 procent. To przecież już trzy absolutnie tematyczne kanały; TV Trwam, TV Puls i ostatnio TV Religia, a także, coraz większy udział tematyki religijnej w TVP1, TVP2, TV Polonia, TV Polsat, TV5 i innych stacji, w dosyć zróżnicowanym oczywiście zakresie, niemniej jak w przypadku TVP1, 2 i Polonia w coraz większym, choć jeszcze nie dominującym n a szczęście. Ale droga do dominacji została właśnie uchwalona.
Tymczasem, Sejm przyklepuje propagowanie wartości chrześcijańskich, a więc realizację obligatoryjnego zadania kościoła, jako zadanie mediów publicznych w ramach realizacji tzw. misji. Obowiązek taki nie wynika wszakże z treści konkordatu, kwestia szerzenia wiary jest ponadto obligatoryjnym zadaniem i interesem kościoła i kleru, a telewizja i radio publiczne, jako media państwa, które zgodnie z literą konstytucji, Art. 1 - mieni się: „dobrem wspólnym wszystkich obywateli”, zaś w Art. 25 ust 2 zapewnia, iż: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”, nie mogą być tubą żadnej religii, to jest zadanie i interes tych religii.
A ty widzisz i nie grzmisz?
piątek, 19 cze 2009 @ 0:18 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyGdyby pan Bóg istniał rzeczywiście i jak powiadają był wszechmogący, będąc przy tym kochającym ojcem, to ponad wszelką wątpliwość widząc zło jakie wyczynia piekło, dawno by już je zlikwidował, a kasacji poddany byłby również jego szef, niejaki Szatan i wszystkie jego czarcie pomioty, jakieś tam szkaradne pokurcze. Niestety, jak dowodzi ponad dwa tysiące lat historii chrześcijaństwa, a przecież, pomijając fakt, iż rzekomo to właśnie Bóg stworzył to wszystko, a formalnie jest obecny na tej Ziemi już od ponad 3250 lat, to poza jedynym przypadkiem potopu, nic w przeszłości nie wskazuje choćby na podejmowanie przezeń kolejnych prób czynienia ładu, ani nawet na taki zamiar.
Potop zresztą, jak wynika z materiałów źródłowych, rzekomo wiarygodnych, piekła zresztą nie dotyczył nawet, miał on radykalnie uciąć bałagan panujący na ziemi, wyeliminować pleniący się pośród ówczesnych ludzi grzech, a mówiąc dokładniej, jego głównym i jedynym celem było zgładzenie całej ludzkości, poza Noem i jego rodziną, którzy w jego oczach znaleźli łaską.
Jak widać, eksperyment ten, czyn jakże radykalny, bezwzględny i bezlitosny zarazem, widać boski ojciec nie bardzo jednak poza rodziną Noego kochał swoje dzieci, nie zdał się na wiele. Zaskakuje przy tym, mówiąc zresztą wyjątkowo delikatnie, że dla ucięcia ludzkich swawoli zniszczył był Bóg całą ludzkość i życie na ziemi poza ładunkiem arki, a jakże łaskawie spogląda od tysięcy lat na bezeceństwa Szatana.
Kto w końcu jest ślepy?
poniedziałek, 15 cze 2009 @ 22:32 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyJak poinformowała dzisiejsza telegazeta TVP: „Były poseł do Parlamentu Europejskiego Witold Tomczyk po raz kolejny nie stawił się w ostrowskim sądzie. Sprawa o zniesławienie policjantów, do którego miało dojść w 1999 r., ulegnie przedawnieniu. Kolejny termin rozprawy został bowiem wyznaczony na dwa dni po upływie tego terminu. Oskarżony przesłał do sądu zaświadczenie o chorobie. Prowadząca sprawę sędzia Małgorzata Zimorska-Abdullaev odroczyła rozprawę do 29 czerwca. Dwa dni przed tym terminem sprawa formalnie ulegnie przedawnieniu. Adwokat oskarżonego mecenas Janusz Wojciechowski, powiedział, że w takiej sytuacji wyrok w tej sprawie nie zapadnie. Podkreślił, że prawo wyklucz inne rozwiązania”.
W Dzienniku.pl z dnia szóstego listopada 2006 r. znalazłem notatkę pt. „Bezdomny, który obraził prezydenta, stanie przed sądem”, w którym autorka Marta Buler między innymi napisała: „To była wielka obława. Policjanci z całego kraju od kilku miesięcy byli postawieni w stan gotowości bojowej. I udało się. W końcu Hubert H., który po pijaku obraził prezydenta, dostał wezwanie do sądu. Teraz jego proces może ruszyć”, kończąc ową lakoniczną notatkę dwoma znamiennymi zdaniami: „Sędziowie już dwa razy nie mogli zacząć rozprawy, bo Hubert H. zapadł się pod ziemię, przez co nie mógł przyjąć wezwania do sądu. Policjanci węszyli kilka miesięcy i wreszcie go znaleźli. Dostarczyli sądowy papier bezdomnemu.
Teraz, jeśli oskarżony nie stawi się przed sądem, będzie go można aresztować. I tak pewnie się stanie. Zbliżają się mrozy. A w areszcie i kocyk, i miskę zupy dostanie. A wyrok i tak najpewniej będzie w zawiasach”.
To było 13
poniedziałek, 15 cze 2009 @ 0:31 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyTen tekst zacząłem pisać dwa dni temu. Dwadzieścia parę minut po północy, kiedy rozpoczął się feralny rzekomo dzień i aczkolwiek nie piątek, tylko sobota, to jakby nie patrzeć, był to jednak trzynasty dzień czerwca 2009 r. Będąc przed chwilą w łazience, co prawda nie w wannie, niczym swojego czasu mistrz Archimedes, ale jednak w łazience, doznałem tam nagłego olśnienia. Dotarło otóż do mnie, iż mimo wielu, jak zdaje się absolutnie nieuzasadnionych jednak pretensji do przeszłości, do tego i owego, pomijając już fakt, iż zgłaszanie pretensji do przeszłości już samo w sobie jest objawem kretynizmu, ale być może nawet i zasadnych jednak w jakiejś tam drobnej części, należę ponad wszelką wątpliwość do absolutnie uprzywilejowanego pokolenia. Co ważne, uprzywilejowanie to, co może nawet zaskoczyć, w szczególny sposób wynika z miejsca i czasu mojego urodzenia.
Ale wróćmy do początku, oczywiście nie olśnienia, tylko krótkiego kursu historii świata, jaka działa się w przedziale czasu od 1 września 1939 do dnia dzisiejszego.
Podobnie, jak wszyscy żyjący jeszcze dzisiaj 65-69, a nawet 70latkowie, urodziłem się w czasach II wojny światowej i co ważne, większość z nas tą wojnę i Adolfa Hitlera przeżyła. Później, jak powszechnie wiadomo, były czasy tzw. stalinizmu, ale my dzieci wojny, przeżyliśmy również kolejnego dyktatora, Józefa Wisarionowicza Dżugaszwili Stalina, zwanego w dzieciństwie Soso, dohartowując swoje charaktery w czasach kolejnej tyranii.
Kijem w mrowisko
niedziela, 14 cze 2009 @ 22:52 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzySą tematy i sprawy, które niczym nadchodzący armagedon natychmiast elektryzują pewne grupy społeczeństwa , bądź działają niczym jakaś inna totalna katastrofa. Na polityków natomiast, działają niczym przysłowiowa płachta na byka. Właśnie kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt już godzin temu, kraj cały obiegła nagle jakże porażająca i niedorzeczna informacja, pomysł wicepremiera Grzegorza Schetyny, który sprowadza się do zaniechania oszukiwania narodu.
Sprawa, choć kontrowersyjna i bogoburcza, jest jednak interesująca i warta zastanowienia się przynajmniej. Rzekomo bowiem, przynajmniej jak twierdzą oponenci pomysłu, wg konstytucji i w tym miejscu padają konkretne artykuły, prezydent musi wyrzec się ponoć swojej ideologii, a nawet zrezygnować z przynależności do partii, która pośrednio wyniosła go na najwyższe stanowisko w państwie. Co ciekawe, nie musi wyrzec się swojej wiary, choć chcąc w końcu być prezydentem wszystkich Polaków, bo taki wymóg stawiają przed nim ojczyzna, naród i konstytucja, w tym względzie również powinien by pewnie oświadczyć swój rozbrat ze swoim wyznaniem wiary.
A rzecz rozbija się o artykuł 132 konstytucji, który głosi, że: „Prezydent Rzeczypospolitej nie może piastować żadnego innego urzędu ani pełnić żadnej funkcji publicznej, z wyjątkiem tych, które są związane ze sprawowanym urzędem”. Rzecz niby absolutnie oczywista, jasna i niepodlegająca dyskusji. Z tym tylko, czy np. stanowisko prezesa, sekretarza, czy mówiąc kolokwialnie szefa jakiejś, absolutnie dowolnej partii, to jest rzeczywiście urząd bądź funkcja publiczna?
Ale się narobiło!
piątek, 12 cze 2009 @ 2:12 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyPonieważ zbliżam się powoli do rozstania z tym światem, nie twierdzę oczywiście, że już stoję nad grobem, choć któż to wie, a nadto nie miałbym nic przed jeszcze kilkunastu, bądź nawet kilkudziesięciu latom szwendania się po tym świecie, nie będę owijał w bawełnę, iż poza wszelką polityką, również powyżej dziurek w nosie mam już wszelkich religii, a właściwie ich kapłanów, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijaństwa, judaizmu i islamu.
Trzy wspomniane przed chwilą potężne, jakże mądre i piękne w założeniach, a właściwie w doktrynie religie, dzięki sporej części swoich nieodpowiedzialnych kapłanów stają się zarzewiem światowego niepokoju, wręcz bałaganu, a w przypadku islamu i judaizmu już nawet terroryzmu.
Darowując sobie dalsze dywagacje na temat kondycji tych religii, a właściwie ich kapłanów, co istotne i ciekawe zarazem, odwołujących się do tego samego Boga, darowując sobie jakieś głębsze analizy postaw i wiarygodności przynajmniej jakiejś części tych kapłanów, chciałbym pojąć kiedyś, jak jest to możliwe, a właściwie czy w ogóle jest to możliwe, aby jeden i ten sam Bóg mógł patronować trzem praktycznie zwalczającym się religiom.
Ale to temat na zupełnie odrębne rozważania.
A świat się śmieje!
czwartek, 4 cze 2009 @ 19:35 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyOd rana dzisiaj jesteśmy świadkami dziwnej i żenującej zarazem parodii święta, spontanicznej radości narodu z okazji pierwszych wolnych wyborów w Polsce. Po pierwsze, nawet obecne elity, beneficjanci w końcu okrągłego stołu, niegdysiejsi towarzysze walki z komunizmem są do cna skłóceni, nawet w tym dniu nie potrafili zjednoczyć się i wspólnie radować się z wygranej, „każdy sobie rzepkę skrobie”. Po drugie, naród jak zawsze został z boku, a obecna Solidarność, zorganizowała swoje oddzielne uroczystości, a tu i ówdzie nawet protesty i ekscesy, co nie wiem czemu, skojarzyło mi się w jakiś mocno nieodparty sposób ze świętem 1 maja.
To nie jest bowiem, wbrew nazwie i hasłom święto klasy robotniczej, to zdecydowanie zrobił się dzień manifestacji samozadowolenia rządzących, choć z czego są oni zadowoleni, trudno pojąć.
A uroczystości pierwszomajowych przeżyłem przecież kilkadziesiąt, we większości z nich uczestniczyłem osobiście. Ich charakterystyczną cechą były trybuny, z których zadowolone z siebie ówczesne polityczne elity pomachiwały defilującym przed nimi, coraz mniej zadowolonym z tych elit tłumom.
Bój się pan Boga, panie Michale!
wtorek, 2 cze 2009 @ 21:54 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyW czasie wczorajszej rozmowy z Bogdanem Rymanowskim, prezes PiS Jarosław Kaczyński wieszał dosłownie psy na przedstawicielach PO, głównie na marszałku Sejmu Stefanie Niesiołowskim i pośle Januszu Palikocie, zarzucając im poniekąd słusznie, używanie nieparlamentarnego języka, brzydkie atakowanie PiSu. Jako wzór taktu i dobrych politycznych manier wskazywał przedstawicieli swojego ugrupowania, ludzi z wszech miar taktownych, delikatnych, subtelnego dosłownie usposobienia.
I oto już dzisiaj, na blogu Michała Kamińskiego, do niedawna bliskiego współpracownika prezydenta Lecha Kaczyńskiego, obecnie kandydata do PE z ramienia tak wielce kulturalnego i wyważonego w retoryce ugrupowania jakim jest PiS, znalazłem popis tej jakże zapierającej dech w piersiach łagodności. Miód i balsam bez mała spływały na moje serce i duszę moją, kiedy czytałem słowa niewiarygodnie wielkiej kultury, słowa w niczym nie ubliżające politycznej opozycji.