Nihil novi AD 1989!
niedziela, 26 kwi 2009 @ 23:14 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyZ pewnym opóźnieniem, dotrzymując wszakże słowa, wracam wreszcie do sprawy pokolenia 1989 r., czasów bez mała już orwellowskich.
By użyć stylu, czy raczej retoryki Moniki Lech, zacznę od ważnej (przynajmniej dla mnie) informacji: urodziłam się w 1943 roku i świat w którym przyszło mi dorastać, a później żyć, czego nie muszę jak sądzę nikomu udowadniać, był naprawdę inny od tego, w którym później dorastała pani Monika, a tym bardziej od tego, w którym dorastacie wy - pokolenie 1989 r.
Inna sprawa, to cóż poza pewną umowną formą, poza najzwyklejszym odmierzaniem najprostszych zjawisk, a więc lat, faktów, etc., zatem poza kategorią stricte enumeratywną znaczy pokolenie? To czysta statystyka, jakaś faktodologia, po prostu odnotowywanie dat urodzenia, lokowanie ich w jakichś czasowych przedziałach, a więc najzwyklejsza chronologia. Pojęcie przy tym jakże często nadużywane, najczęściej w celach manipulacji.
Świat natomiast, w którym nam przyszło dorastać, to był świat w którym nikt nikogo nie pytał o marzenia, nie pytał o plany. Marzenia i plany na jakiś czas bowiem „umarły”. Stąd, być może dla Bartosza np., pokolenie ludzi urodzonych w trakcie czy po wojnie, a także czasy PRL są mniej fascynujące, mniej porywające, niż czasy II Rzeczpospolitej i bohaterstwo „Kolumbów”. Ale to tylko magia słów, to efekt niepojętej wypowiedzi jakiegoś starszego pana, cóż z tego, że naukowca, który bezmyślnie i bez najmniejszego uzasadnienia połechtał pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków, przyrównując ich do Kolumbów.
Dokąd zmierzamy, z kim walczymy?
środa, 15 kwi 2009 @ 23:32 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyNasze rozkosznie infantylne „elity”, bo jakże inaczej je nazywać, potrafią jednak wznieść się nawet ponad nasze najdalej posunięte oczekiwania, potrafią zdumiewać, zaskakiwać, a nawet tumanić.
Po całej serii spektakularnych wyczynów naszych czołowych partyjnych harcowników ze wszystkich dokładnie opcji, szczególnie zaś tych z PO i PiS, poczynając od dziadka z wermachtu, przez coś tam, coś tam, do zwykłego widzimisię prezydenta lekceważącego ustalenia rządu w zakresie polityki zagranicznej, wydawałoby się, że nie są już w stanie wymyślić nic bardziej kompromitującego nas, nic bardziej ośmieszającego w opinii całego świata.
Okazuje się jednak, że dla sprawnych i rzutkich polityków nie ma rzeczy niemożliwych. Co smutniejsze, kolejny raz na czoło tego beztroskiego hasania wybija się nasz prezydent. Kolejny raz, w podejmowaniu decyzji, w pełnieniu swoich statutowych obowiązków, prezydent kieruje się irracjonalnymi emocjami, jakimiś fobiami. Podejmuje działania bez mała histeryczne, stosuje odwet, nieustannie się obraża, wdraża zasadę jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, choć tak na dobrą sprawę, nie wie jeszcze nawet jak ten Kuba się zachowa. Czytaj dalej „Dokąd zmierzamy, z kim walczymy?”…
Symbioza, czy destrukcja?
poniedziałek, 13 kwi 2009 @ 18:41 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyNieco przyspieszony powrót do tematyki pokolenia ’89 sprowokował autor pierwszego odzewu na apel pani Moniki, Paweł. I choć nie jest to stricte to co zamierzałem, a do czego pewnie powrócę wkrótce, to właśnie jego komentarz do wpisu „Pokolenie 1989, mity, czy fakty?” zobligował mnie do udzielenia mu odpowiedzi, być może nadal nie satysfakcjonującej go, ale akurat na nic więcej nie stać mnie w to świąteczne popołudnie.
A więc do rzeczy!
A gdzież to Pawle w moich słowach znalazłeś tak wielki krytycyzm w stosunku do Twojej osoby, do Twoich poglądów? Nie twierdzę wcale, żem w zachwyt popadł, że nie mam wątpliwości, że zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Ale przeczytaj proszę raz jeszcze co napisałem, tym razem uważniej, ja tam niczego wszakże nie rozstrzygam, tym bardziej ostatecznie, wręcz przeciwnie, stawiam nawet tezę o kokieterii, czy też prowokacji z Twojej strony, uznając ją jeśli nie mylę się za najbardziej prawdopodobną.
Oburzasz się prawie, na rzekomy „grad pejoratywnie nacechowanych zwrotów”, ale przecież to Ty sam napisałeś: „Nie musimy raczej zawracać sobie głowy staniem w kolejkach, bo gdzieś tam, w cudowny sposób, spadło nieco dobrobytu, nie musimy walczyć o wolność słowa, czy też ukrywać indywidualnego światopoglądu, nie musimy odkładać pieniędzy, żeby nabyć płytę lub iść na film do kina (bo przecież możemy je ściągnąć z sieci). Nasi poprzednicy postarali się o to, żebyśmy mogli cieszyć się tym wszystkim już na starcie”.
Nie jest ważne czyje co je, ważne to je co je moje!
niedziela, 12 kwi 2009 @ 0:47 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyJak wspomniałem już kiedyś, na tapecie mam nieustannie kilka tematów, ciągle coś piszę, ciągle zbieram materiały, szukam szczegółów, tym razem np. zamierzałem kontynuować wątek rówieśników pierwszych rzekomo wolnych wyborów. Ale co się odwlecze to nie uciecze, bo właśnie od tego zamiaru odwiodły mnie dwa zupełnie nowe tematy, pomieszały mi nieco szyki, stały się bowiem hiciorami chwili, przebiły wszystko, nawet najśmielsze i to chyba nie tylko moje oczekiwania.
Ponad wszelką wątpliwość na pierwsze miejsce wybił się, tym razem naprawdę wyjątkowo żenujący, kolejny już konflikt między rządem a prezydentem. Konflikt, który nad wyraz jaskrawie pokazał jak dalece osobiste ambicje, a właściwie ich fobie, są dla naszych polityków ważniejsze od interesu państwa. I dobrze chociaż, że tym razem nie chodziło o sprawy naprawdę żywotne, rzeczywiście strategiczne, choć tak do końca też nie możemy być tego pewni.
Oczywiście, przywołując klasyka, każda strona w tym temacie ma swoje racje, każda też twardo i nieustępliwie stoi na swoim stanowisku. Tym razem jednak fakty są zdecydowanie niekorzystne dla prezydenta. Jeśli bowiem, w relacjach przedstawicieli rządu jest choćby krzta prawdy, a zdaje się, że jest jej tam nawet zdecydowanie więcej, to ostatnie dokonanie prezydenta musi budzić co najmniej zdumienie.
Czytaj dalej „Nie jest ważne czyje co je, ważne to je co je moje!”…
Post scriptum do Pokolenia 1989
poniedziałek, 6 kwi 2009 @ 20:58 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyRęce jednak opadają, a los Polski jest już chyba przesądzony i marnie go jednak wiedzę. Taka myśl przyszła mi do głowy po przeczytaniu kolejnego postu, tym razem Dawida z Brzeska, który podobnie jak Paweł zareagował na zachętę Moniki Lech, na jej wezwanie: Urodzeni 4 czerwca – jacy jesteście? On też napisał jaki jest, co czuje, co go boli, jakie ma plany.
I choć kredo Dawida pozornie jest zdecydowanie bardziej optymistyczne od Pawłowego, jak wydaje się przynajmniej na pierwszy rzut oka, ma on bowiem pewne plany, chce coś zmieniać, to widzi jednak przyszłość wyjątkowo jednostronnie, należy bowiem do ludzi o bezkompromisowych, ortodoksyjnie nieprzejednanych poglądach nietolerancyjnego katolika i wroga komunizmu, który kojarzy mu się wyłącznie z pustymi półkami sklepowymi, z ekspozycją octu.
Jak pisze, został wychowany w rodzinie bardzo religijnej, jego ojciec był i jest działaczem samorządowym, w jego domu nieustannie mówi się o polityce. I właśnie przez wychowanie w takiej atmosferze wyrósł na wzorcowego ortodoksyjno narodowego katolika, epatującego się wielkimi, patetycznymi słowami, których jak zdaje się, nie bardzo jeszcze rozumie.
Pokolenie 1989, mity, czy fakty?
niedziela, 5 kwi 2009 @ 0:40 | Kategoria: Ogólne | 2 komentarzyPrzyznam, iż z przerażeniem prawie przeczytałem kredo, bo jakże inaczej można coś takiego nazwać, słowa niejakiego Pawła Pusto – materiał dostępny jeszcze póki co pod adresem:
http://wiadomosci.onet.pl/1945307,,,,,1272253,10042,itemspec.html .
Dla porządku tylko powiem, iż dla odmiany ja jestem urodzony we wrześniu 1943 roku przez co, przyjmując rozumowanie wspomnianego Pawła, mojemu pokoleniu też uciekło sporo okazji do wykazania się bohaterstwem, patriotyzmem, etc. Nie będę sięgał w tej naszej traumie aż do Grunwaldu, ale po drodze było przecież kilka ważnych powstań, były wojny. Było najbliższe mi pokolenie Kolumbów, były spektakularne akcje, jak ta pod Arsenałem, czy wykonanie wyroku śmierci wydanego na generała SS Franza Kutscherę, było powstanie Warszawskie.
Fakt, że nie miałem okazji wziąć w żadnym z wspomnianych wydarzeń udziału, choć ze wstydem przyznaję, iż napawa mnie to raczej radością, nie drzemie bowiem we mnie imperatyw bycia bohaterem, nie napawa mnie jednak smutkiem. Mam mimo wszystko świadomość ryzyka jaką ten udział, to bohaterstwo mógłby mi zgotować. Co innego oczywiście, gdybym w którymś z tych historycznych momentów był dorosły, dojrzały do świadomego działania. To oczywiście też nie upoważnia mnie natychmiast do twierdzenia, iż ponad wszelką wątpliwość wziąłbym w nim udział. Kto wie, może zabrakłoby mi jednak ducha i wiary?
Mówi Paweł, mam nadzieję, że wybaczy mi nazywanie go po imieniu, te 46 lat różnicy wieku jak sądzę upoważniają mnie do tego, że on nie rozumie zachowania pokolenia dzieci kwiatów, że nie wie komu może się podobać muzyka z nurtu New Romantic.
Kto psa chce uderzyć, …
czwartek, 2 kwi 2009 @ 21:48 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyMówiąc kolokwialnie, nieustannie mam rozbabranych kilka tematów, o których piszę jakby wyłącznie dla siebie, nie zmierzając ich publikować. Są to najczęściej tematy wyjątkowo bolesne dla nas, tematy pokazujące nasze słabości. Nie okłamujmy się, one właściwie pokazują naszą narodową głupotę.
Po ostatniej decyzji polskiego episkopatu, nt. rzekomego zakończenia „zabawy” w lustrację, co strasznie zeźliło oberlustratora polskiego kościoła księdza Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego, decyzji podjętej wkrótce po głośnej aferze związanej z książką Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza pt. „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, a poprzedzającej nieujawnioną jeszcze wówczas pracę 23 letniego magistranta Pawła Zyzaka pt. „Lech Wałęsa Idea i historia”, jak mówi sam tytuł również poświęconej Lechowi Wałęsie, też zacząłem coś tam pisać.
Początek był mniej więcej taki: