Kneblowanie świata i prawdy w imię legendarnego dogmatu!

piątek, 27 mar 2009 @ 20:03 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Od tysiąca z okładem lat, a w przypadku judaizmu i chrześcijaństwa nawet już od ponad dwu tysięcy, toczy się bezpardonowa wojna między wielkimi religiami, wojna, która nie ustanie chyba, póki na świecie nie pozostaną wyłącznie wyznawcy jednej z tych religii, choćby nawet miał być to tylko jeden jedyny i ostatni zarazem jej wyznawca. To oczywiście nie stworzy natychmiast gwarancji zaprzestania wojen na tle wyznaniowym, kolejne bowiem religie, kiedy okrzepną, wzrosną w mocy i ilości wyznawców, natychmiast zaczną się ścigać, domagać się należnego im szacunku, znajdą sobie wrogów, zaczną żądać przywilejów.

Niestety w tym miejscu nasuwa się dosyć oczywisty, ale zarazem też przerażający wniosek. To bowiem właśnie religie od tysiącleci były i nadal pozostają zarzewiem największych konfliktów na ziemi. Tak jest również i dzisiaj, to religie, upraszczając oczywiście nieco rzeczywistość, pchają swoich wyznawców przeciw wyznawcom innej wiary, przeciw niewierzącym, to one podżegają do czynów niezgodnych w gruncie rzeczy z głoszonym słowem, choć jak zdaje się powinny podejmować działania wprost przeciwne.

Oto bowiem religie, związki wyznaniowe, organizacje, czy jak ich tam nie zwać, instytucje w każdym bądź razie gloryfikujące boskie pochodzenie człowieka, pielęgnujące rzekomo piękno, dobroć, spolegliwość, etc., mające ponadto je propagować i zawstydzać wręcz swoją doskonałością, w imię obrony tych pięknych w końcu i szlachetnych z założenia zasad, w imię udowadniania ich słuszności i zachęcenia do ich przyjęcia przez innych, sięgają po nakaz, po radykalizm, zastraszanie, a nawet środki ostateczne; wojnę, terroryzm, śmierć.

Najbardziej tragiczne, by nie rzec jednak uczciwie, aż śmieszne w tym wszystkim jest to, że żadna z tych religii nie jest w stanie wykazać swojej wyższości nad innymi, żadna z nich nie jest w stanie zaprezentować dowodów prawdziwości dogmatu swojej wiary. A przy tym, ich światli i prominentni przedstawiciele, najwyżsi, wręcz namaszczeni kapłani, jakże często swoim postępowaniem przeczą owym doktrynom, podważają ich wiarygodność.

Czytaj dalej „Kneblowanie świata i prawdy w imię legendarnego dogmatu!”…

Bój to nie będzie ostatni!

poniedziałek, 16 mar 2009 @ 21:46 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Jakieś dwa, trzy tygodnie temu, sprowokowany medialnymi rewelacjami napisałem kilka słów nt. walki dwu byłych premierów o powrót na plac boju, o taki swój polityczny comeback. Z jakichś powodów nie wrzuciłem jednak tekstu na blog, a tu minęło trochę czasu, sytuacja zmieniła się nieco, przycichły rewelacje nt. dramatycznej walki byłych tuzów polityki.

Ale nie łudźmy się, walka trwa nadal, choć w ciszy, jak przystało na mistrzów w boju na ostre, w boju o być, albo nie być.
Dwa, czy trzy tygodnie temu, po kilku wyjątkowo „interesujących” informacjach napisałem.

Od jakiegoś już czasu, w świecie polityki coraz wyraźniej dają dostrzegać się jakieś wyjątkowo niezdrowe emocje, szczególnie gwałtownie narastające pośród zdegradowanych jakiś czas temu polityków, niegdyś wręcz tuzów politycznej ekstraklasy, a więc byłych premierów, wicepremierów, ministrów, etc. Wszystko wskazuje bardzo wyraźnie, że wobec zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, oni zaczęli już przedbiegi, a właściwie masowe przebieranie nogami, umizgi do tych u żłobu o odzyskanie utraconych pozycji, niekoniecznie nawet w niegdysiejszych swoich partiach. Spora partia niegdyś odrzuconych rozpoczęła walkę o powrót na kuszącą niwę władzy, a w gruncie rzeczy, zabiegi o przygarnięcie ich przez jakąkolwiek już partię.

Prześledźmy te umizgi, przy tym bowiem określeniu, jako najbliższym chyba rzeczywistości wolałbym pozostać, na przykładzie dwóch byłych premierów - Józefa Oleksego i Leszka Millera, niegdysiejszych tuzów polskiej lewicy, ba, właściwie polskiej polityki.

Czytaj dalej „Bój to nie będzie ostatni!”…

Mydlenie oczu, pozorowanie walki i odnowy!

czwartek, 12 mar 2009 @ 0:53 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Hucpa, bo jakże inaczej nazwać postępowanie naszych nowych „elit”, ma się coraz lepiej, angażuje coraz większe rzesze ludzi, wielu pośród których jeszcze nie tak dawno nie podejrzewałbym nawet o coś podobnego, a tym bardziej, o bezpardonowe i wręcz brutalne robienie sobie publicity w oparciu ludzkie nieszczęście.

Oto pierwszy z brzegu przykład.

Panowie Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski, dwaj wzięci telewizyjni dziennikarze, kolejny raz podjęli temat eutanazji, goszcząc tym razem w swoim programie „Teraz my” posła Janusza Palikota, przekonując jego i nas, że on wykorzystuje problem cierpienia Krzysztofa Jackiewicza i jego matki, daremnie zabiegającej o prawo do zaprzestania uporczywej terapii syna, w swoich politycznych interesach, wykorzystuje do promowania swojej osoby.

Jeżeli zarzut ten, postawiony mu przez obu dziennikarzy, poza oczywistym raczej faktem, że dokładnie każdy, ktokolwiek robi coś publicznie promuje się automatycznie, byłby choć w części zgodny z prawdą, to znaczy z ich prawdą, a więc służyłby jedynie niecnym celom bezdusznego polityka, to oni obaj robią to w jeszcze większym stopniu, oni to bowiem kolejny raz podejmują ten temat, to oni kolejny raz zapraszają celowo wybranych gości, gwarantujących im soczystość i wyrazistość dyskusji, oni promują się przez ten problem na jedynych sprawiedliwych, jedynych wrażliwych.

Czytaj dalej „Mydlenie oczu, pozorowanie walki i odnowy!”…

Post scriptum do wpisu Czy Bóg jest okrutny?

piątek, 6 mar 2009 @ 22:38 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Kilka dni temu, nie znając historii angielskiego małżeństwa Petera i Penelopy Duff, zadałem pytanie posłowi Markowi Jurkowi, czy opór kościoła i radykalnego laikatu, nie skraca życia ludziom nieuleczalnie chorym, czy wręcz nie popycha ich do targnięcia się na własne życie póki są jeszcze w stanie tego dokonać? Zapomniałem dodać, że z konieczności dokonują tego w sposób urągający ludzkiej godności, gdy tymczasem istnieją zarówno środki i miejsca, w których mogliby pożegnać się z tym światem w sposób godny, bez poniewierania  później zwłok, bez ciągania armii ludzi po przesłuchaniach, sądach, etc.

Wspomniane małżeństwo Peter i Penelope Duff pochodzący z Bath w Wielkiej Brytanii, oboje chorzy na nieuleczalne formy raka, on 80 latek, ona lat 70 zmarli w Szwajcarii, dobrowolnie poddając się aktowi eutanazji. Jak słusznie zwraca uwagę Sarah Wootton, dyrektor wykonawczy kampanii „Dignity in Dying”, oni mogliby jeszcze żyć, ich śmierć bowiem przyspieszyła świadomość czekających ich nieuniknionych ograniczeń w przemieszczania się. Co zrozumiałe, za kilka miesięcy, być może lat nie byliby w stanie odbyć drogi do Zurychu, w Anglii natomiast skazani byliby na cierpienia

Odmiennego zdania, podobnego do stanowiska posła Marka Jurka, jest natomiast Phyllis Bowman, dyrektor stowarzyszenia „Right to Life” (Prawo do życia), który powiedział: „oni mogli razem żyć w hospicjum. W hospicjum dla ludzi chorych na raka nie ma czegoś takiego, jak niekontrolowany ból”.

Czytaj dalej „Post scriptum do wpisu Czy Bóg jest okrutny?”…

Czy Bóg jest okrutny?

środa, 4 mar 2009 @ 23:56 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Rozpatrywanie ludzkiego cierpienia, mam oczywiście na myśli ludzi w sytuacji jakiej znajduje się syn pani Barbary Jackiewicz, ale również cierpiących z powodu nieuleczalnych i przewlekłych chorób, których niezbywalną cechą jest permanentne zadawanie bólu, w stanach apogeum graniczącego jak sądzę z odczuciami człowieka zabijanego na krześle elektrycznym, bądź w komorze gazowej, w kategoriach ochrony życia jest oczywistym szalbierstwem, jest kpiną z Boga i z ludzi.

Jest oczywiście między przywołanymi sytuacjami ogromna różnica, dosłownie przepaść. Otóż owi skazańcy, których zabijanie, zapewne dla uspokojenia sumień eufemistycznie nazwane wykonywaniem wyroku, cierpią jakąś dłuższą bądź krótszą chwilę, ale jeden jedyny raz, nie przechodzą przez ten proces dziesiątki, setki, a nawet tysiące razy.

Przeciwnicy stosowania eutanazji, oczywiście wyłącznie w sytuacjach bezradności współczesnej medycyny, bo tylko o takich rozwiązaniach można rozmawiać, kierujący się w swoim uporze głównie, bądź jedynie normami religijnymi, jak zdaje się najczęściej nie mają zielonego pojęcia o czym rozmawiają, a jednocześnie, wystawiają przez ten swój upór złe świadectwo swojemu Bogu, jemu to bowiem przypisują te ludzkie cierpienia. Nie wierzę jednak, by Bóg ojciec, gdyby istniał rzeczywiście, mógł dopuszczać do takich cierpień, w każdej wręcz z przywołanych sytuacji.

Nie w tym jednak problem.

Czytaj dalej „Czy Bóg jest okrutny?”…

„Bo nie ważne czyje co je ważne to je co je moje”

wtorek, 3 mar 2009 @ 22:34 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Kilka dni temu, na forum katolickiej witryny „Strefa wiary” trafiłem na kolejny objaw wyjątkowej troski o bliźniego, na kolejny przykład katolickiej wyrozumiałości i przebaczenia, na takie mocno esencjonalnie „piękne” zdanie: „Ateizm to takie brzydkie słowo. Nie powinno się go używać wśród nas, porządnych ludzi. Przecież my jesteśmy narodem porządnym, wybranym, katolickim…”.

No cóż,  nie zaskoczyło mnie to nawet mocno. Praktycznie jest to już pewna norma, którą od ponad tysiąca lat, przynajmniej w Polsce, kościół katolicki wyjątkowo troskliwie pielęgnuje wśród swoich owieczek. Przeżyłem już trochę, uzbierało się tego prawie 66 lat, a skłamałbym pewnie, bo o grzechu w moim przypadku mowy być nie może, że spotkałem nie więcej niż na palcach jednej ręki dałoby się zliczyć, tak do krwi, do bólu uczciwych katolików. Owszem, chodzą do kościoła, choć nie wszyscy i niezbyt regularnie, owszem, głoszą swój katolicyzm, owszem, brzydzą się słowa ateizm, etc., ale również rozwodzą się, biją się na wzajem i zdradzają, chlają wódę, obgadują bliźnich, dokonują wielkich malwersacji, zabijają, czasem nawet masowo, etc., etc.

Jak już powiedziałem, to mnie oczywiście nie zaskoczyło, to też mnie nie zaskoczyło, albowiem: „Homo sum; humani nil a me alienum puto”, co większość uczęszczających do kościoła pewnie bez problemu zrozumie.

Czytaj dalej „„Bo nie ważne czyje co je ważne to je co je moje””…

^Góra strony^ Blog oparty o WordPress i temat Pool autorstwa Borja Fernandez.
Subskrybuj RSS dla wpisów i komentarzy.