Bez wroga ani rusz!
niedziela, 31 sie 2008 @ 20:57 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyAż „zaroiło” się w kościele św. Brygidy w Gdańsku od głównych postaci porozumień sierpniowych, gdzie z udziałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozpoczęło się nabożeństwo z okazji 28 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i dwudziestej rocznicy strajków z 1988 r. Nabożeństwo to było początkiem z rozmachem zaplanowanych uroczystości świętowania tamtego sierpniowego sukcesu Solidarności i Lecha Wałęsy, który co warto pamiętać podpisał tamte porozumienia.
Uroczystą mszę koncelebrował metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź, mając u boku wielce kontrowersyjnego prałata Jankowskiego, ale każdy przecież dobiera sobie pomocników na miarę swoich przekonań i ambicji.
Swoistym zgrzytem tych uroczystości, aczkolwiek zapowiedzianym przecież, była nieobecność Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, ale raziła również nieobecność wielu innych postaci, których obecność byłaby bardziej uzasadniona niż wielu z tych, którzy dumnie tam prężyli torsy, wznosili oczy i ręce w modlitwie, pilnie jednak wypatrując przy tym telewizyjnych kamer.
Zgoda, pośród nieobecnych byli też usprawiedliwieni, jak choćby Jacek Kuroń, czy prof. Bronisław Geremek, o których nie usłyszałem jednak ani słowa w wystąpieniach piewców tamtych sukcesów, choć mogło to być tylko efektem mojego przeoczenia. Ale już nieobecność Tadeusza Mazowieckiego, czy sporej grupy innych, znanych powszechnie postaci, była bardzo widoczna.
Bez pół litra nie rozgryziesz!
poniedziałek, 25 sie 2008 @ 23:08 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyWrócili polscy sportowcy i działacze z Pekinu, prezes PKOL Piotr Nurowski wrócił nawet cały w skowronkach, przekonany wręcz o odniesieniu tam swoistego sukcesu, co skwitował w słowach: „”Igrzyska były udane, zatrzymaliśmy tendencję spadkową”.
Przyznaję, iż większej bzdury już dawno nie słyszałem, choć rozumiem, czy raczej wiem o co chodzi panu prezesowi, kiedy publicznie robi z siebie pośmiewisko, wijąc się i tłumacząc nam co miał na myśli, kiedy mówił to, co w końcu wszyscy słyszeliśmy.
Najpierw, nie wierząc, iż może być jeszcze gorzej niż było w Atenach, złożył nierozważną i bez mała samobójczą deklarację, że w przypadku kolejnej wpadki, poda się do dymisji, czego oczywiście nikt nie odebrał poważnie, nikt bowiem kto rozsądny, przynajmniej w przypadku działaczy sportowych nie traktuje tak podobnych deklaracji. Przekonuje nas w każdym bądź razie teraz, iż tamtą deklarację składał dla zmobilizowania sportowców, działając niczym przebiegły ojciec Winnetou, słynny wódz Inczu Czuma zanim nadepnął na grabie.
Nauka, to nie łapanie pcheł!
poniedziałek, 25 sie 2008 @ 14:40 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyByłoby wspaniale, gdyby za pstryknięciem palcami, ot tak, jak pstryka się powiedzmy na kelnera, choć to bardzo niestosowne zachowanie, dało się spisać prawdziwą i w takim samym stopniu satysfakcjonującą wszystkich historię.
Pamiętam, byłem kiedyś naocznym świadkiem wypadku drogowego, w którym jeden z tych prawdziwych mężczyzn, takich co to szaleją na swoich stalowych „rumakach”, na pełnej szybkości przywalił czołowo we fiata 125P. Na szczęście, w porę już zatrzymanego. Samo wydarzenie, jego finał, jakże dynamiczny, efektowny i głośny zarazem, odbył się w odległości około dziesięciu, piętnastu metrów ode mnie i od mojego kolegi, z którym zmierzaliśmy właśnie do pracy.
Pomijając szczegóły, a spośród wszystkich świadków oglądaliśmy całe to wydarzenie z możliwie najbliższej odległości, obserwując je dosłownie od momentu usłyszenia ryku silnika tej potężnej 500, którą z ogromną szybkością pędził na zatracenie ów szaleniec, byłem później bardzo zdziwiony, by nie powiedzieć ubawiony, kiedy ustalający fakty milicjant, wobec mojego opisu wypadku zapoznał mnie z zeznaniami kilku innych „naocznych świadków” tego wydarzenia.
Kto chce psa uderzyć, …
środa, 20 sie 2008 @ 12:59 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyJak powiada stare, znane powszechnie porzekadło: „Kto chce psa uderzyć, ten kij zawsze znajdzie”. I to właśnie, kiedy słucham wypowiedzi rosyjskich wojskowych i polityków, z ich prezydentem na czele, jako żywo jawi mi się jako rzeczywiście wielka prawda zawarta w tej mądrości.
Oczywiście, jako rasowy i niereformowalny już ponad wszelką wątpliwość cywil mogę być w błędzie, tarcza bowiem faktycznie być może wyszczerza swoje złowrogie i okrutne kły na Rosję i Dimitria Miedwiediewa, przyprawiając ich o drżenie serca. Jeśli jednak, jest tak jak to mówią nam nasi specjaliści od spraw obronności i militariów, to gdyby nawet przyjąć owo przywołane powyżej założenie za absolutnie prawdziwe, tj. zgodzić się, że celem tarczy jest jednak Rosja, choć jak powszechnie na ogół wszystkim wiadomo, ta część uzbrojenia od zawsze służyła raczej do obrony, to byłaby to prawda tylko i wyłącznie w jednym, nadto jedynym przypadku. A ten przypadek, to rakietowy atak Rosji zainicjowany na któreś z państw będących członkiem NATO, Unii Europejskiej, bądź bezpośrednio na USA.
Wracając wszakże do danej nam wiedzy na temat tej „okrutnej” broni obronnej, mianowicie faktu, iż owe rakiety same w sobie nie są bronią, służyć mają bowiem wyłącznie do zainicjowania eksplozji będących już w locie rakiet przeciwnika, ergo wysłanych przezeń na kogoś, kimkolwiek by on nie był, strącenia ich z zadanego im kierunku ataku nuklearnego, zniszczenia ich przed dotarciem do wskazanego celu, ergo, niedopuszczenia do zadawania śmierci i zniszczeń.
Wojna o ropę i gaz!
poniedziałek, 11 sie 2008 @ 19:02 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyWieczorem w dniu otwarcia olimpiady pekińskiej, na kanale TVN24 obejrzałem dosyć zadziwiającą, by nie powiedzieć kuriozalną wręcz dyskusję znawców głównego w tym dniu przedmiotu powszechnego zainteresowania, a właściwie dosłownie adoracji. Gośćmi bodajże redaktor Justyny Pochanke byli redaktor Tadeusz Olszański, oraz doskonali kiedyś polscy sportowcy, tenisista Wojciech Fibak, oraz mistrz wysokich płotków Paweł Januszewski, rozmawiali na temat samej olimpiady, jej otoczki i związanych z nią problemów.
Po wysłuchaniu opinii ww. panów na temat rozpoczętych już igrzysk, wielkiej fety którą pokazano nam, na otwarcie, kosztów jej nie tylko w wymiarze finansowym i mówiąc bardzo oględnie niezłej w końcu awanturki w sprawie Tybetu, przestrzegania praw obywatelskich w samych Chinach, etc., zacząłem bardzo poważnie zastanawiać się nad własną kondycją psychiczną, nad moralnością, a nawet nad sensem życia.
Nie wdając się w głębszą analizę zadziwiających chwilami wypowiedzi wspomnianych powyżej panów, jako zwykły zjadacz chleba dochodzę do bardzo smutnego wniosku, iż sporej części ludzi, w tym szczególnie w jakiś sposób związanych ze sportem, jak np. dziennikarstwo w przypadku pana Tadeusza Olszańskiego, jednego z uznanych nestorów polskiego dziennikarstwa sportowego, czy jak w przypadku byłych sportowców, obu pozostałych gości pani redaktor Pochanke, samo hasło olimpiada odbiera bez mała rozum, a na pewno, pozbawia zdrowego rozsądku.
Moralność Kalego, a wieśmaki i nepotyzm!
wtorek, 5 sie 2008 @ 22:16 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyRewolucja, czy też obalenie reżimu komunistycznego przyniosła Polsce dwudziestoletnie pasmo wielce szkodliwych rządów koalicyjnych. Poczynając bowiem od pierwszego rządu Tadeusza Mazowieckiego, w skład którego co zrozumiałe weszły siły od okrągłego stołu, a więc Solidarności, PZPR, ZSL i SD, żaden z kolejnych trzynastu rządów też nie był jednorodny, nawet te dwa spośród nich, które pozornie były większościowe, mianowicie rządy Jerzego Buzka i drugi rząd Marka Belki.
Rząd Jerzego Buzka w skład którego wchodzili niby tylko przedstawiciele AWS i UW, w gruncie rzeczy składał się przecież z przedstawicieli wielu innych ugrupowań, trzeba bowiem mieć świadomość, iż AWS, a więc Akcja Wyborcza Solidarności już sama w sobie była ulepkiem partii wyżynających się z rozpadającej się już wówczas Solidarności. Była ulepkiem, koalicją stworzoną wyłącznie dla osiągnięcia sukcesu wyborczego i w tym sensie nie nadawała się do rządzenia, bowiem akcjonariuszy AWS poza bezwzględnym imperatywem dowalenia postkomunistom absolutnie nic już wówczas nie łączyło.
Nieco lepiej wyglądał drugi rząd Marka Belki, składający się z ludzi SLD i kilku bezpartyjnych ministrów, ale to właśnie było też jego największą wadą, bowiem ci bezpartyjni ministrowie byli albo atrapami, albo stworzono im pozory samodzielności.