Teraz Polska?

czwartek, 29 lis 2007 @ 22:21 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Skandale gonią skandale, elity obrażają się w coraz szybszym tempie, zdaje się, że zwycięzców uwiera, jeśli wręcz nie przygniata zdobyta władza. Oto kancelaria prezydenta stawia poważny zarzut swojemu „ulubieńcowi” Radosławowi Sikorskiemu, imputując mu, iż spostponował on godność urzędu, odmawiając przyjęcia zaproszenia do pałacu.

I nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia, czy zaproszenie było przekazane do MSZ w środę, czy we wtorek, czy kiedy indziej, nie o termin bowiem tu chodzi.

Wydaje się, że na pewnym szczeblu ważności, że pewna ranga urzędów i mówię to bez odrobiny choćby złośliwości, jeśli zaproszenie nie jest de facto wezwaniem, czy jest nawet zaproszeniem, lecz spowodowanym szczególnie ważnymi sprawami, to w każdym przypadku termin takiego spotkania winien być wcześniej uzgodniony.

Obaj wysocy reprezentanci władzy dysponują wszakże wysokiej rangi specjalistami, całymi sekretariatami, etc., a przecież w ich przypadku, na przeszkodzie nie stoi nawet odległość.

Czytaj dalej „Teraz Polska?”…

A kocioł dalej przygania!

czwartek, 29 lis 2007 @ 2:08 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Jednym z poważniejszych zarzutów stawianych przez długie lata politykom z okresu PRL, było wytykanie im nadmiernego „przywiązywania” się do stanowisk, do bezkrytycyzmu odnośnie ich własnych talentów, do chorobliwej wręcz megalomanii. Nie mam najmniejszego zamiaru bronić partyjnych bonzów minionego systemu, kiedy patrzę jednak na twarze naszych parlamentarzystów, znajduję pośród nich naprawdę sporą garść postaci jakby żywcem przeniesionych z tamtych niechlubnych lat.

Mało tego, większość z nich domaga się dla siebie uznania, szacunku i stanowisk. Podobnie, jak nie mam zamiaru bronić bonzów okresu PRLu, tak samo nie jest moim zamiarem kwestionowanie zasług wielu z tych permanentnych polityków nowych czasów.

Kiedy patrzę wszakże na te zaciekłe twarze i postaci kombatantów lat walki z PZPRem i jego totalitaryzmem, domagających się dzisiaj dla siebie wielkich zachwytów i aplauzu, a jednocześnie zwalczających się między sobą, z zacięciem większym wręcz niż PZPR zwalczała swoją opozycję, mówiąc delikatnie czuję pewien niesmak, by nie powiedzieć wręcz obrzydzenie.

Czytaj dalej „A kocioł dalej przygania!”…

Alleluja i do przodu!

wtorek, 27 lis 2007 @ 1:00 | Kategoria: Ogólne | Jeden komentarz

Nowy rząd rozkręca się wyjątkowo wolno, aczkolwiek już teraz widać, kto będzie chciał w nim błyszczeć, brylować, a nawet zostać jego gwiazdą, choć najpewniej nie w tym najlepszym tego słowa znaczeniu, bo o takich postaciach mówi się najczęściej jastrzębie.

Taką postacią, już wybijającą się ponad przeciętną, zdaje się być minister Julia Pitera, która aż pali się do rozliczania poprzedników, preferując w tym swoim pędzie atak na CBA, ale jak zdaje się, zaatakowała również Trybunał Konstytucyjny, w czym żywcem przypomina swoich poprzedników.

I w gruncie rzeczy, kiedy rzeczywiście poczynania poprzedników obecnego rządu wołają o prześwietlenie wielu ich dokonań, to takie wyskakiwanie przed szereg, wcale sprawie nie służy, stwarza przy tym wrażenie obsesji rewanżyzmu. A jak zdaje się, coś tli się jednak w duszy pani Julii, która nie tylko, że wychodzi przed szereg, to jeszcze głosi hasła, od których rzekomo mięliśmy odciąć się 21 października br.

Ale poczekajmy.

Czytaj dalej „Alleluja i do przodu!”…

Jeszcze się taki nie narodził

piątek, 23 lis 2007 @ 18:04 | Kategoria: Ogólne | 2 komentarzy

Expose nowego premiera trwało nieco ponad trzy godziny i choć od pewnego momentu jest ono już totalnie maltretowane, to jest też jasne, że okres ten trwał będzie zdecydowanie dłużej, pewnie całe długie miesiące.Jest niewątpliwym faktem, iż było to najdłuższe expose po 1989 r., niemniej, dla większości odbiorców, kolejny premier zawiódł jakąś część odbiorców, szczególnie opozycję.

Podstawowy zarzut z jakim spotyka się Donald Tusk, ale to samo zarzucano przecież wszystkim jego poprzednikom, to skupienie się wyłącznie na zamiarach, na planach, a pominięcie metod, mechanizmów, sposobów realizacji programu.

Co zrozumiałe, jest rzeczą absolutnie niemożliwą i to nie tylko z uwagi na obszerność materii i okres czasu w jakim przedstawione zamierzenia mają być zrealizowane, ale również ze względu na nieprzewidywalność zjawisk gospodarczych i politycznych, ich dynamikę, by w wystąpieniu nawet zdecydowanie dłuższym zawrzeć pełną listę zamierzeń i jednocześnie pokazać sposoby ich realizacji.

Nie jestem politykiem, więc moje spojrzenie na retorykę, na metodologię funkcjonowania polityki, jest zdecydowanie odmienne od spojrzenia tuzów polityki. Ale może i opozycja ma trochę racji. Gdyby bowiem dane było mi stanąć na czele rządu i w związku z tym wygłosić expose, to po tak wyraźnej wygranej, jasne byłoby dla mnie, że mówienie o planach nie ma większego sensu, będzie marnowaniem czasu.

Czytaj dalej „Jeszcze się taki nie narodził”…

Na złość babci …!

czwartek, 22 lis 2007 @ 23:42 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Nie znamy jeszcze expose premiera, ale jesteśmy mu zdecydowanie przeciwni, nie pokazuje w nim bowiem szczegółów, nie obejmuje pełnej listy obiecanek jakie PO składała w czasie kampanii wyborczej, etc., etc..

Kiedy coś na kształt przytoczonego powyżej słowotoku, zapewne klubowego oświadczenia, przed kamerami TV składał były rzecznik rządu, teraz już poseł na Sejm VI kadencji Jan Dziedziczak, słuchałem go z pełnym podziwem, z pełną „koparą”, jak to dowiedziałem się nieco później od nowej gwiazdy TV Style, ergo z opadłą szczęką.

Kiedy podobne bzdury mówi stary wiarus, czy też wirus polityki, czterdziestoparoletni co najmniej, do cna już zmanierowany polityk, przymrużam zwykle oko, czasem zdaje mi się nawet, że on rzeczywiście wierzy w to co mówi, choć są to już wówczas zdecydowanie patologiczne przypadki.

Kiedy mówi to jednak adept sztuki łgania i mataczenia, zaledwie dwudziestosiedmioletni kandydat na pieniacza, to albo jest on genialnym uczniem, wręcz chlubą swojego mistrza, albo bezmyślnie, niczym wspomniana już przeze mnie kiedyś papla, zgodnie z dyscypliną klubową, niczym nakręcona katarynka powtarza komunały ustalone na codziennej porannej politnaradzie. W każdym innej sytuacji mielibyśmy bowiem z przypadkiem ewidentnego nawiedzenia.

Czytaj dalej „Na złość babci …!”…

Yes, yes. yes!!

środa, 21 lis 2007 @ 17:46 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

W polityce nastąpił pewien marazm, tak będzie zapewne do piątku, jedyne godne odnotowania sprawy to dzisiejsza nominacja prof. Władysława Bartoszewskiego na sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, oraz ustępstwo PO w sprawie składu Komisja ds. Służb Specjalnych.

W kwestii składu speckomisji, zmniejszenia jej liczebności z 5 do 4 członków, PO liczy zapewne na stałe wsparcie LiDu, w czym może i ma trochę racji, ale nie zapominajmy, iż w polityce wszystko jest możliwe, a właśnie Wojciech Olejniczak wyraźnie określił stanowisko LiDu, który w piątek zagłosuje przeciw udzieleniu wotum zaufania rządowi Donalda Tuska.

Pojawiła się jednak pewna informacja, która mówiąc szczerze ubawiła mnie nieźle, aczkolwiek po głębszym namyśle wprowadziła w raczej zdecydowanie minorowy nastrój.

Oto, bodajże wczoraj, pojawia się bardzo poważna informacja, iż Kazimierz Marcinkiewicz może zostać szefem komitetu organizacyjnego Euro 2012. co ważniejsze, były premier zgadza się, by wziąć udział w przygotowaniach, choć zastrzega, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. A jak mówi minister sportu Mirosław Drzewiecki, ostateczna decyzję podejmie Donald Tusk.

Czytaj dalej „Yes, yes. yes!!”…

Czy w każdym szaleństwie jest metoda?

wtorek, 20 lis 2007 @ 0:46 | Kategoria: Ogólne | Jeden komentarz

Nie można pewnie w tym przypadku mówić o paradoksie, ale warto może przypomnieć, że obecny przewodniczący komisji weryfikującej WSI Jan Olszewski był premierem rządu, który 05 czerwca 1992r r. „upadł” w wyniku ogłoszenia tzw. listy Macierewicza, a więc działań jego poprzednika na objętym właśnie przed kilkoma dniami stanowisku.

Akurat przed chwilą skończyła się konferencja prasowa Jana Olszewskiego, który używając wielu mniej, lub bardziej wiarygodnych argumentów usiłował przekonać nas, że problem tzw. „afery” dokumentowej komisji likwidującej WSI, jest czczą konfabulacją i to nawet nie tyle samych mediów, jakimś medialnym Humbugiem, jak nazwał to pan przewodniczący, co „podpuchą”, złośliwą wręcz manipulacją jakiejś części polityków obecnej koalicji i zapewne byłych oficerów WSI, a więc kolejnego już układu.

Przyjmując jego słowa jako wyraz jego osobistych przekonań, jego osobistej, najbardziej głęboko zakorzenionej wiary, trudno jednak jest oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że jeśli nawet jest tak w rzeczywistości, że faktycznie była to decyzja wręcz niezbędna, to była ona jednakże pomyślana również jako wyraźna forma „szycia” butów koalicji PO i PSL.

Czytaj dalej „Czy w każdym szaleństwie jest metoda?”…

Co wolno wojewodzie!

niedziela, 18 lis 2007 @ 23:45 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Powiadają, że ryba psuje się od głowy!

Klasyczny przykład potwierdzający trafność tego powiedzenia, został zademonstrowany nam w dniu zaprzysiężenia rządu Donalda Tuszka. W ślady ustępującego premiera poszli wszakże też jego najbliżsi współpracownicy, Anna Fotyga i Zbigniew Ziobro.

Niestety, piszę to naprawdę z wielką przykrością, do tej niechlubnej listy dopisał się profesor Zbigniew Religa, dla którego (rzekomy) wyjazd na ryby, a więc sprawa nawet nie trzeciorzędna, okazała się ważniejsza od osobistej godności, od obowiązku, od przysięgi złożonej wobec narodu i Boga.

Można oczywiście przymrużyć na to wszystko oko, uznać, że poza niesmakiem właściwie nic się nie stało. Kiedy jednak ludzie chlubiący się swoimi zasługami i osiągnięciami w walce o demokrację, o normalność, ludzie piszący ustawy lustracyjne, dekomunizacyjne i deubekizacyjne, chlubiący się naprawianiem błędów swoich poprzedników pokazują, że w gruncie rzeczy gęby zaledwie mają pełne frazesów, to przynajmniej dla mnie jest to dowód, że mówiąc delikatnie, mijają się z prawdą, że są wyjątkowo od dalecy niej.

Czytaj dalej „Co wolno wojewodzie!”…

Czy starczy nam euforii?

niedziela, 18 lis 2007 @ 2:01 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Pisanie w dniu dzisiejszym o polityce, aczkolwiek przyniósł on jak zwykle kilka ciekawostek, jak choćby nagłe przerzuty tajnych dokumentów i kopiowanie twardych dysków WSI, może zakrawać na kompletny brak wyobraźni.

Właśnie kilka minut temu, na jedynym, prawie prawdziwym stadionie jaki mamy w prawie czterdziestomilionowym kraju, zakończył się historyczny mecz, w wyniku którego piłkarska reprezentacja Polski awansowała do finałów ME 2008 r. pokonując 2:0 Belgię.

Był to wszakże mecz wyjątkowy jeszcze pod kilkoma innymi względami, ale o tym za chwilę, a przy okazji tchnął we mnie odrobinę nadziei.

Ale po kolei.

Po pierwsze, dawno już nie widziałem na polskim stadionie blisko 50 tysięcy kibiców, kibiców przy tym nie wyczyniających burd, nie rzucających petard, dopingujących naszych piłkarzy w sposób rzeczywiście godny by nazwać ich kibicami. Oczywiście, nie wiem co dzieje się w tej chwili poza stadionem, ale za te ponad dwie godziny, kiedy transmisja szła na całą Europę, było to widowisko z wszech miar wzorcowe, wystawiające wszystkim jego uczestnikom najwyższą notę.

Czytaj dalej „Czy starczy nam euforii?”…

Czy pan dr nam ubliża?

piątek, 16 lis 2007 @ 20:07 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Już wielokrotnie, w kilku wcześniejszych rozważaniach wypowiadałem się nt. homoseksualizmu i mojego osobistego stosunku do tej przypadłości od zarania dziejów nękającej pewien procent każdej populacji.

Orientacja ta, statystyczne odchylenie od normy, dotyka wszakże nie tylko ludzi, ale tylko człowiek robi z tego problem i tak na dobrą sprawę nie bardzo wiem, po czyjej stronie należy upatrywać przyczyn coraz głębiej sięgającej nienawiści.

Ponad wszelką wątpliwość jestem heteroseksualny, mało tego, wbrew wielu publikacjom naukowym i pseudonaukowym, które naszpikowane są informacjami, iż może nie większość, ale znacząca część młodych ludzi ma takie doświadczania, nigdy nie miałem na tego typu doznania ochoty, nigdy nawet nie przyszło mi to do głowy.

Mam świadomość, iż ta nadmierna jednakże tendencja pośród homo i biseksualistów do manifestowania swojej inności, jest wynikiem protestu, a właściwie odreagowania sposobu traktowania ich przez tzw. zdrową, czy też normalną część każdej populacji, niepojęty rygoryzm wiary i przenoszenie go na niwę przepisów prawnych i pseudo moralnych.

Czytaj dalej „Czy pan dr nam ubliża?”…

Następna strona »

^Góra strony^ Blog oparty o WordPress i temat Pool autorstwa Borja Fernandez.
Subskrybuj RSS dla wpisów i komentarzy.