Zdaje się, że dolewamy?

czwartek, 30 sie 2007 @ 18:48 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Kończąc wpis „Pompujemy, czy dolewamy?”, a przypomnę, iż było to 28 bm., napisałem:

„Premier ponownie dzisiaj zadeklarował termin 21 października, ja mimo to nadal w ogóle nie wierzę we wcześniejsze wybory, myślę, że zostaniemy jeszcze nieźle zaskoczeni”.

Absolutnie nie przypuszczałem jednak, pisząc przywołane powyżej słowa, że sytuacja nabierze aż tak zaskakującego tempa, tak dramatycznego przyspieszenia.

Oto bowiem, w niespełna dwa dni później, we wczesnych godzinach porannych, ABW realizując zlecenie prokuratury dokonuje spektakularnych aresztowań, aresztowań chyba bez precedensu, przynajmniej w historii ostatnich osiemnastu lat, zatrzymując Janusza Kaczmarka byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji, Konrada Kornatowskiego byłego komendanta głównego policji, oraz Jaromira Netzla urzędującego prezesa zarządu PZU S.A. Nadto, poszukiwany jest Jarosław Marzec były szef CBŚ, prawdopodobnie przebywający chwilowo poza granicami kraju, oraz wydany został nakaz aresztowania Ryszarda Krauzego, również nieobecnego w kraju.

Czytaj dalej „Zdaje się, że dolewamy?”…

Witaj jutrzenko,

środa, 29 sie 2007 @ 20:34 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Wsączanie trucizny w polską politykę, to nowa figura retoryczna Donadla Tuska, której użył on dla zobrazowania ostatnich poczynań PiSu i Jarosława Kaczyńskiego, na co minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odpowiedział równie radośnie, zarzucając opozycji stosowanie nieprawdziwych insynuacji.

Ja rozumiem, że dla podkreślenia wagi pewnych zdarzeń, nadania im wyjątkowego znaczenia, dobrze jest czasem użyć przenośni, ot jak zrobił to choćby Roman Giertych, nazywając z pewną nutką złośliwości obecną aferę przeciekowo podsłuchową polskim Wattergate, aczkolwiek w tym przypadku, nikt nikomu, niczego jeszcze nie udowodnił.

Wsączanie wszakże trucizny, a więc działanie ponad wszelką wątpliwość przestępcze, czy też znajdowanie nieprawdziwych insynuacji, jakby insynuacje mogłyby być prawdziwe, jest ewidentnym przykładem posługiwania się językiem absurdu, jest nieudolną próbą, pewnie nawet niezamierzoną, tworzenia karykaturalnych neologizmów.

Jak zdaje się, Donaldowi Tuskowi chodziło zapewne o zanieczyszczanie polskiej polityki, a więc jej brudzenie, czy nawet, by posunąć jeszcze dalej, jej brukanie. Pomijając już bowien fakt, że polityki nijak nie da się zatruć, co najwyżej można uczynić ją niestrawną, to gdyby jednak udało się nawet tego dokonać, to trułaby ona jedynie swoich twórców, co pana Tuska i całą opozycję czyniłoby w tej sytuacji absolutnie bezpieczną.

Czytaj dalej „Witaj jutrzenko,”…

Pompujemy, czy dolewamy?

wtorek, 28 sie 2007 @ 17:34 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Wobec narastania marazmu politycznego w obecnym Sejmie, co aktualnie objawia się zaciętą walką o uznanie prawa pierwszeństwa do miana inicjatora absolutnie zasadnego wniosku o samorozwiązanie izby, a walka ta wygenerowała coś na kształt ciszy przed burzą, postanowiłem sięgnąć do archiwów, przywołać kolejny zapis z zaniechanego bloga.

Rzecz w tym, że na pierwszy rzut oka, po raz pierwszy jest on wyjątkowo niekompatybilny i to zarówno z aktualną sytuacją polityczną, jak i z tematyką około wyborczą. Jest to wpis z 24 kwietnia br. pt. „I cóż z tego?”, poruszałem w nim raczej problematykę zainteresowań mediów, postaw moich rodaków i jakby nieco na marginesie również wychowania młodzieży.

Po głębszej jednak analizie, dochodzę do wniosku, że poczynając od kończącej ten wpis myśli Jana Zamoyskiego: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, do problemów rozdzierających dusze i myśli moich rodaków, jest on jednak jak najbardziej w nurcie polityki, a właściwie w sposób wyjątkowo jasny pokazuje skąd biorą się sukcesy wielu polityków, dzięki czemu ich partie święcą sukcesy.

Otóż my potrafimy w imię jakichś fobii, odsunąć bolące nas problemy na bok, absolutnie je zlekceważyć i toczyć wyniszczający bój nie o to kto i jak ma ten ból uśmierzyć, tylko kto na to bardziej zasługuje.

Czytaj dalej „Pompujemy, czy dolewamy?”…

Nihil novi

poniedziałek, 27 sie 2007 @ 19:45 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Mówiąc, iż: „Nie ma lepszego rozwiązania niż skrócenie kadencji Sejmu; PiS rozważa tylko taki scenariusz…” zapomniał dodać szef klubu PiS Marek Kuchciński, iż niewątpliwie jest to najlepsze rozwiązanie wyłącznie dla PiSu. Jeśli bowiem, nawet nie wszystko co mówi Janusz Kaczmarek jest prawdą, to udowodnienie prawdziwości choćby tylko 30 procent z tego co mówi, mogłoby w najbliższych wyborach doprowadzić niechybnie do katastrofalnego wyniku PiSu, nie mówiąc już o smutnych konsekwencjach dla kilku postaci obecnie rządzącej opcji.

Najśmieszniejsze przy tym jednak jest to, że w przypadku nie rozstrzygnięcia tych kilu spraw, nawet jeśli wyborcy zawierzą Januszowi Kaczmarkowi. to tak i tak, nawet przy bardzo kiepskim wyniku i oddaniu dziesięciu miejsc ojcu dyrektorowi, przywódcy PiSu, a więc ludzie, którzy zafundowali nam ten cały pasztet, znajdą się jednak w parlamencie.

Czytaj dalej „Nihil novi”…

Bicie piany a polityka

niedziela, 26 sie 2007 @ 21:01 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Właściwy i pożądany efekt w procesie realizowania co niektórych wypieków cukierniczych, uzyskuje się poprzez dodanie w odpowiednim czasie, możliwie najdoskonalej ubitej piany z białek i równomierne wymieszanie tego cudu z pozostałą częścią połączonych ze sobą wcześniej ingrediencji.

Samo bicie piany nie jest wszakże rzeczą skomplikowaną, tym bardziej zaś wymagającą ogromnej inteligencji.

Do tej czynności absolutnie wystarczy pewna doza dyscypliny, instrukcja i oczywiście odrobina siły i uporu. Jest jednak rzeczą istotną, aby ta piana uzyskała odpowiednią sztywność i co najważniejsze, pewną trwałość, co właśnie później przekłada się na doskonałe efekty wypieków. W tym to względzie, potrzebna jest właśnie wspomniana już nieco wcześniej pewna wiedza,  dyscyplina i co najważniejsze, przestrzeganie reguł.
Przestrzeganie reguł wskazane jest zresztą wszędzie tam, gdzie i dlaczego zostały one opracowane.

Gdyby jednak dokonać, być może nieuprawnionego porównania procesu zwanego kampanią wyborczą, choć ja widzę w tym pewne podobieństwo, do sztuki piekarniczej, to można by bez przesady powiedzieć, że jest to właśnie okres przygotowania ciasta, które później w procesie pieczenia, tj. obróbki termicznej, łacno może wykazać klasę i maestrię jego twórcy, lub ich całkowity brak u niego, jego kompletną ignorancję.

A więc z równym powodzeniem może wyjść z tego cudo produkt, na widok którego wszyscy oniemieją dosłownie, ale wyjść może również wyjątkowo nieudany knot, w postaci potwornego zakalca.

Czytaj dalej „Bicie piany a polityka”…

Pacta sunt servanta.

piątek, 24 sie 2007 @ 17:00 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

W aktualnej sytuacji, tj. w stanie kompletnego rozgardiaszu na polskiej arenie politycznej, nazbyt zdaje się długiego procesu budowania jakiegoś logicznego układu na niej, tak zresztą budujemy ostatnio już prawie wszystko, wszyscy jej udziałowcy, gracze, czy jak ich tam zwać, mogą sobie pozwolić na radosne i długotrwałe pajacowanie i przeciąganie cięciwy społecznej cierpliwości.

Takie działania, przynajmniej w ich przekonaniu, mają świadczyć o ich wielkiej trosce o dobro narodu i kraju, również o ich wyjątkowej wiarygodności. Tym czasem, są to działania z jednej strony zachowawcze, obliczone wyłącznie na możliwie jak najdłuższe pobieranie diet parlamentarzysty, z drugiej zaś, poprzez wspomnianą przed chwilą rzekomą troskę, znowu wyłącznie w ich przekonaniu, stanowią znakomite otwarcie do kampanii wyborczej.

W normalnym natomiast kraju, oczywiście mam tu na myśli wyłącznie normalność układu wspomnianej areny politycznej, działania takie byłyby po prostu nie do pomyślenia.
Niestety, na tak rozumianą normalność przyjdzie nam zdaje się jeszcze bardzo długo poczekać. Myślę, że nastąpi to nie wcześniej niż na przełomie czwartego i piątego dziesięciolecia obecnego wieku, kiedy padół ten opuszczą ostatni aktywni jeszcze członkowie dzisiejszych partii i słuchaczy radia Maryja, a ci żyjący jeszcze, będą już kompletnie wypaleni i jeszcze bardziej niż dzisiaj infantylni.

Nie jest to budująca perspektywa, niemniej jest szansa, że naród i gospodarka jakoś to przetrwają. Mam nadzieję w niezłym nawet stanie.

Czytaj dalej „Pacta sunt servanta.”…

I nie wódź nas na pokuszenie ..

wtorek, 21 sie 2007 @ 19:44 | Kategoria: Ogólne | Jeden komentarz

I narodził się nam oto problem z gatunku tych, jak to zrobić, aby owca była cała, a wilk syty. Problem ten stoi oczywiście przed opozycją, aczkolwiek nie tylko, bowiem rozwiązanie jego jest też żywotnym interesem całego społeczeństwa. Jest to ponadto problem prawie na miarę kwadratury koła.

Z jednej bowiem strony, potrzeba możliwie najszybszych wyborów nie budzi już niczyich wątpliwości, nadto, jak zdaje się, jest to dla PiSu dosłownie kwestią być, albo nie być.
Z drugiej strony, niewyjaśnienie wielu spraw, w tym obu kluczowych tematów podnoszonych przez opozycję, zgłaszanych do wyjaśnienia przez komisje nadzwyczajne, co ponad wszelką wątpliwość znacznie odsunęłoby termin wyborów, może doprowadzić do szeregu niekorzystnych rozwiązań.

A więc przede wszystkim powrót do Sejmu, a nawet do rządu ludzi winnych naruszenia prawa, ludzi, którzy miast IV RP zaczęli budować zręby nowego totalitaryzmu.
Jeśli więc ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, wierzy, że opór PiSu przeciwko powołaniu tych komisji wynika z innych przesłanek niż lęk, a dosłownie nawet z powodu panicznego strachu przed ujawnieniem prawdy, ten wykazuje wyjątkowo wysoki stopień dobrej woli.

Czytaj dalej „I nie wódź nas na pokuszenie ..”…

Jaka jest szansa, na kolejny cud nad Wisłą?

poniedziałek, 20 sie 2007 @ 0:31 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Jak opowiadał mi nieżyjący już mój ojciec, w moim rodzinnym mieście Łodzi, w którym kiedyś były tzw. szemrane dzielnice, być może są one nawet tam nadal, wśród tzw. szemranego towarzystwa funkcjonował swoisty kodeks honorowy.
Wg tego kodeksu, kto kopał leżącego, kto używał niewspółmiernych do potrzeby środków, kto napadał na swojego przeciwnika „kupą”, kto działał niezgodnie z obowiązującymi zasadami, bezpowrotnie tracił twarz, „szmacił” się, był odrzucany przez swoje środowisko.
Jak zdaje się, zasady te, ten swoisty kodeks przedmieścia obowiązuje nadal i to nie tylko na łódzkich Bałutach i Chojnach.

Jak widać, honor był i nadal jest nieobcy nawet tzw. marginesowi, cokolwiek by to nie miało oznaczać, choć głośno krzyczą o nim na ogół tylko tzw. elity. To one wypisują wszakże piękne hasła na sztandarach, a później machają nimi, nawet wtedy, czy właśnie wtedy, kiedy to machanie przechodzi już w walenie po głowach.

A przecież samo wypisanie hasła, nawet tak szczytnego jak Bóg, Honor, Ojczyzna, samo przez się niczego nie załatwia, tym bardziej, kiedy nikt i nic nie gwarantuje respektowania głoszonych zasad, choćby nawet i były one wypisane tam złotą nicią.

Oczywiście, zarówno kiedyś jak i dzisiaj byli i nadal są tacy, którzy w tym szemranym świecie nie przestrzegali i nie przestrzegają żadnych zasad. Ale oni dla tego światka nie istnieją, stanowią w nim absolutne dno moralne, traktowani są dosłownie jak w Indiach niedotykalni.

Czytaj dalej „Jaka jest szansa, na kolejny cud nad Wisłą?”…

Daj chłopu palec !

sobota, 18 sie 2007 @ 17:18 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Chciałbym choć kilka lat przeżyć w kraju normalnym, w którym kwestie wiary, sympatii politycznych, orientacji seksualnych, etc., będą wyłącznie osobistą sprawą każdego człowieka. Aby każdy, będąc dumnym ze swoich orientacji, przekonań i wiary, ich szczególnych wartości i dokonań, głównie jednak swoich, które stały się jego udziałem dzięki nim, dawał osobisty przykład nie poprzez ich nachalne propagowanie, ale swoją postawą, spolegliwością, aby był wzorem dla innych.

Chciałbym, aby z ulic i mediów znikli fanatyczni apologeci czegokolwiek, którzy nie tylko, że wciskają nam nieinteresujące nas dokumenty i informacje, to naruszają na dodatek kilka artykułów konstytucji, czynią zamęt, bezprawnie wartościują poglądy i postawy innych, dezawuując wszystko czego nie pojmują, co jest inne niż to czym oni chcieli by to widzieć, co uznają za jedynie słuszne, a co gorsze, napuszczają jednych na drugich, sieją zamęt.

Chciałbym, aby moje zainteresowanie czymkolwiek wynikało wyłącznie z podziwu i jakiejś dobrze rozumianej formy zazdrości, że ktoś coś osiągnął dzięki swojej postawie, wynikającej z jakichś uznawanych i respektowanych przez niego wartości, nie chcę natomiast być przymuszanym do czegokolwiek.

Czytaj dalej „Daj chłopu palec !”…

Gdy byłem chłopcem - chciałem być żołnierzem!

piątek, 17 sie 2007 @ 20:32 | Kategoria: Ogólne | 2 komentarzy

Ten nieco przydługawy tytuł, cytat ze znanego utworu grupy skifflowej No To Co Piotra Janczerskiego, idoli przełomu lat 60 i 70 ubiegłego wieku, naszedł mnie, by użyć wielce archaicznego sformułowania, kiedy zadumałem się nad postawami naszych polityków, nad ich mentalnością.

Podobne skojarzenie nasuwa się dosłownie samo kiedy czyta się, że oto lider PO Donald Tusk, w najbliższych wyborach do Sejmu chce kandydować w Warszawie, by osiągnięty przez niego wynik można było bezpośrednio skonfrontować z wynikiem Jarosława Kaczyńskiego, a reprezentacyjna twarz PiSu poseł Karol Karski, ogłasza ten „wyścig” Armageddonem Tuska.

Jak sądzę, zapewne obaj panowie uzyskają w tych wyborach pozytywny wynik, obaj najpewniej zasiądą w ławach nowego sejmowego rozdania, w czym niewątpliwie pomoże im przysługujące im pierwszeństwo na listach wyborczych swoich partii, aczkolwiek przyznaję, iż miałbym setny ubaw, gdyby tak obaj przepadli z kretesem, na co mówiąc zupełnie poważnie w pełni zasługują.

Czytaj dalej „Gdy byłem chłopcem - chciałem być żołnierzem!”…

Następna strona »

^Góra strony^ Blog oparty o WordPress i temat Pool autorstwa Borja Fernandez.
Subskrybuj RSS dla wpisów i komentarzy.