Czy pan dr nam ubliża?

wtorek, 31 lip 2007 @ 17:20 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Przeczytałem ostatnio wielce interesują…cy, nieco intrygują…cy, choć zdecydowanie mniej poważny, jak oceniam go przynajmniej z perspektywy przeżytych 64 lat artykuł dr Piotra Hadasa pt. “Nie wszyscy jesteśmy tacy sami…”. Sam tytuł, co zrozumiałe sensowny, niczego wszakże nie tłumaczy.

Natychmiast jednak po przeczytaniu tego twórczego dzieła, w którym zdaje się, poza tytułem nie ma ani krzty prawdy, nadałem sobie tytuł dr mniemanologii niestosownej, by w jakimś przynajmniej, choćby znikomym stopniu wypełnić powstałą… niedawno wielce smutną lukę na niwie polskiej nauki.

Tak, oczywiście wiem, że św. pamięci Jan Tadeusz Stanisławski był profesorem, nadto mniemanologii stosowanej, niemniej do tego, po pierwsze trzeba dojść mozolną pracą i latami trudu, zarówno do tytułu profesora jak i określonej dziedziny nauki. Po drugie, co tłumaczy mnie jednak w kwestii tego drobnego odstępstwa, artykuł pana dr Hadasa jak zdaje się jest raczej zdecydowanie z dziedziny niestosownej.

Ale o tym za chwilę.

Czytaj dalej „Czy pan dr nam ubliża?”…

„Dziwny jest ten świat”.

poniedziałek, 30 lip 2007 @ 23:29 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Kiedy w kultowym filmie Francisa Forda Coppoli i Mario Puzo pt. „Ojciec Chrzestny”, don Corleone przedstawiał swoim wrogom propozycje nie do odrzucenia, mięliśmy przynajmniej świadomość, iż rzecz dzieje się w filmie, nadto w filmie opisującym gangsterskie obyczaje, jakimi kierowano się niegdyś w sercu najstarszej światowej mafii.

Mówiono nam, że to tylko Camorra, lub Cosa Nostra, że takimi prawami posługuje się wyłącznie społeczny margines.

Dzisiaj, kiedy obserwuję wymianę „grzeczności”, niestety między koalicjantami rządzącymi naszą ojczyzną, moja ojczyzną, kiedy właśnie co chwila padają bardzo podobne propozycje, jakby żywcem wyjęte z tamtego filmu, właśnie takie z gatunku nie do odrzucenia, nie bardzo wiem jak na to reagować, jak to właściwie jest?

Przez ponad cztery lata, na przełomie XX i XXI wieku prowadziłem dziennik, właśnie w nim, nader często, kolejny dzienny zapis kończyłem rutynowym już w pewnym momencie, przyznaję nieco obcesowym pytaniem, no i kto kurcze nami rządzi? Przypominam, że w tym czasie na czele rządu stali kolejno Jerzy Buzek i Leszek Miller, więc nie można mnie posądzić o jednostronność, czy stronniczość.

Będąc jednakże szczerym do bólu przyznam, że to samo pytanie zadawałem sobie tak samo często zarówno przed czasami rządów pierwszego z wymienionych, jak i po okresie rządów drugiego.

Czytaj dalej „„Dziwny jest ten świat”.”…

Quo vadis Homo sapiens?

niedziela, 29 lip 2007 @ 0:45 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Powiadają, co kraj to obyczaj, a obyczaj przecież, we wielu krajach, w tym również niestety w Polsce, nie jest jednak ani rzeczą trwałą, niezmienną, a tym bardziej mogącą być symbolem, bądź cechą wyróżniającą naród, ani też pozytywną jego wizytówką.

No, ale z tą Polską, to może nieco jednak przesadziłem. Mamy bowiem pewne niezmienne od wieków cechy, czy niestety raczej symptomy, które znamionują rasowego Polaka, Sarmatę. Swarliwość, konserwatyzm, zacofanie, prostota i krewkość nadal stanowią o wartości rasowego Polaka, szczególnie zaś polityka, niestety bywa również i opilstwo. Ale temu ostatniemu, dajmy może póki co spokój. Pozostańmy przy swarliwości, zacofaniu, prostocie, by nie rzec wręcz przy prostactwie i na koniec przy zadziwiającej krewkości, graniczącej czasem wręcz z awanturnictwem.

Jak zdaje się, wymienione przed chwilą przywary starczyłyby na obdarowanie złymi cechami sporej liczby nacji, a my, z pietyzmem godnym podziwu, wręcz z samozaparciem konserwujemy je w jednym, średniej zaledwie wielkości narodzie, mało tego wszystkiego, ostatnio zaczynamy nawet ten zbiór powiększać o fanatyzm religijny, nacjonalizm, homofobię.
Ale właściwie nie tak chciałem zacząć dzisiejsze rozważania nad rzeczywistością, ale od pewnej zadumy nad kierunkiem, w którym niestety coraz wyraźniej i coraz szybciej zmierzamy, do czego zdecydowanie prowokowały mnie dwa dzisiejsze artykuły w „Gazecie Wyborczej”.

Pierwszy pt. „Gdzie się podziała nasza Solidarność” autorstwa abpa Józefa Życińskiego, drugi pióra Jana Turnau pt. „Biblia, czyli biblioteka”. Oba warte są bowiem refleksji, a co najmniej zadania autorom przynajmniej kilku prostych pytań.

Czytaj dalej „Quo vadis Homo sapiens?”…

Tu i Shakespeare podniósł by ręce.

czwartek, 26 lip 2007 @ 20:31 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

„Wiadomości o mojej śmierci okazały się mocno przesadzone” - powiedział kiedyś Mark Twain i to jego słynne już powiedzenie, śmiało  można dzisiaj sparafrazować mówiąc – „Wiadomości o wcześniejszych wyborach okazały się mocno przesadzone”. Jarosław Kaczyński i jego dzielny sztab dokonują cudów bez mała, by mówiąc ostro i jednoznacznie, wręcz kategorycznie, dać jednak swoim koalicjantom bezpieczny margines, pozwalający im z jednej strony pogrzmieć nawet trochę, z drugiej zaś, zachować twarz i tożsamość, tą ich wymarzoną, aczkolwiek dawno utraconą suwerenność.

Nie pamiętam już kto i kiedy, ale kiedyś powiedział ktoś, dosyć zresztą dosadnie, że nie można być trochę dziewicą, a trochę ladacznicą, podobnie jak nie da się być trochę w ciąży.

Więc będą wybory, bo póki co być jeszcze muszą, ale nie wcześniej niż latem 2009 r. PiS bowiem, podobnie jak prezydent jakiś list do przyjaciół radia Maryja uznał za przeprosiny, uznał mętne oświadczenie LPR, iż chodzi im o dobro Polski, jeno nie zgadzają się z linią realizacji tego dobra stosowaną przez PiS i podadzą rząd do TK, jako bezwarunkowe akceptowanie jego warunków.

Czytaj dalej „Tu i Shakespeare podniósł by ręce.”…

Ile Jokerów ma premier w rękawie?

wtorek, 24 lip 2007 @ 20:18 | Kategoria: Ogólne | Jeden komentarz

Wiem, ale ci nie powiem, przekomarzają się niekiedy w przedszkolu maluchy i to jest jakby normalne, choć już nawet w tym wieku świadczy to zdecydowanie o pewnej niedojrzałości emocjonalnej, o kształtowaniu się niedobrej, zagmatwanej osobowości.

Kiedy podobnej formy komunikowania się z narodem zaczynają natomiast używać politycy, to mamy już klasyczny przykład pomyłki wyborczej, dokonania wyboru ludzi niedojrzałych emocjonalnie, ludzi o już ukształtowanej wielce zagmatwanej i rozkojarzonej osobowości. Cóż tu ukrywać, ludzi skażonych infantylizmem.

Mówi oto premier blisko czterdziestomilionowego narodu, że wie już co zrobi, ale jeszcze nie powie. Zgoda, ma do tego nawet prawo. Wszakże to nie kto inny tylko my, naród polski, w niewielkiej co prawda większości, niemniej właśnie jego ugrupowaniu powierzyliśmy władzę.

Więc ma prawo. Ale czy to oznacza, że musi? Czy musi lekceważyć elektorat? Budując najpierw zadziwiającą koalicję z ugrupowaniami ludzi o których sam, bez niczyjego nacisku jeszcze w trakcie kampanii wyborczej wyrażał się nienajpochlebniej, później zaś, toczył z nimi nieustające spory o kolejne stanowiska dla nich, kolejne ustępstwa.

Cóż, popełniliśmy pomyłkę i teraz musimy to znosić.

Czytaj dalej „Ile Jokerów ma premier w rękawie?”…

De ja wu

środa, 18 lip 2007 @ 22:58 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Jeszcze kryguje się pan premier, ale myśli już o wyborach i to nawet całkiem poważnie. No bo z jednej strony LiS atakuje już frontalnie, dosłownie niczym młody nieokrzesany byczek, z drugiej zaś, rodzą się jakieś kolejne wewnętrzne konflikty w samym PiS, jak choćby ostatnio sprawa posła Pawła Zalewskiego.

Ale wróćmy do LiSu. Andrzej Lepper rozpoczął już walkę o poparcie Radia Maryja, spotkał się właśnie na Jasnej Górze z księdzem Rydzykiem, tam też, mszę za nowe ugrupowanie odprawił ksiądz Antoni Dydycz bp drohiczyński, a kazanie odprawił kolejny purpurat, wielki zwolennik Radia Maryja i telewizji Trwam, znawca mediów, ksiądz Edward Frankowski, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej.

Obaj księża biskupi zgodnie podkreślili, iż ojca Rydzyka atakują media liberalne, a ksiądz biskup Frankowski przedstawił nawet swój własny obraz spolegliwego dziennikarza, który wg niego powinien być: „dobry moralnie, powinien chodzić na rekolekcje, spędzać czas na modlitwie, chwilach skupienia, powinien być pokorny i posłuszny”.

Czytaj dalej „De ja wu”…

Wieści z kurnika

wtorek, 17 lip 2007 @ 0:54 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Oto mamy transparentny przykład naszej politycznej niedojrzałości, można by rzec społecznej naiwności politycznej. Głosując od lat na populistów, na ludzi łasych na zaszczyty i władzę, pazernych na budżetowe pieniądze, a przy tym byle jakich i pozbawionych ambicji, mamy to co mieć chcemy, na co się godzimy oddając głosy na jakieś doraźne koalicje, na partie kanapowe, na ludzi już w czasie kampanii wyborczych stosujących nieczystą grę, pomówienia, szkalowanie, etc.

Pan przewodniczący Andrzej Lepper, mówiąc o dobru Polski, dla której byłoby zapewne najlepiej, gdyby ani on, ani Roman Giertych nigdy nie weszli nie tylko do rządu, ale nawet do Sejmu, grożąc zerwaniem koalicji ogłasza pozostanie w niej, oczywiście wyłącznie dla naszego dobra. Dowcip to czy kpina?

Ale hucpy jak widać nigdy im dosyć. Właśnie przed chwilą, kiedy pisałem powyższe słowa, pojawiły się nowe, wielce fascynujące i jeszcze bardziej fantastyczne wieści. Rozważany jest mianowicie pomysł, by ministrem rolnictwa, w miejsce zdymisjonowanego Andrzeja Leppera został jego syn Tomasz Lepper.

Rozmawiają już o tym i to nawet zupełnie poważnie nowe siły polityczne, tzw. LiS, dając tym dowód swojego nowego spojrzenia na dobro Polski, na sposób sprawowania władzy, na odnowę, na nową jakość, jaką chcą wnieść do polityki. Tuż obok tej feerii  absurdu, pojawił się kolejny kuriozalny news, o sprawie równie durnej co radosnej.

Czytaj dalej „Wieści z kurnika”…

Pro publico bono?

niedziela, 15 lip 2007 @ 0:38 | Kategoria: Ogólne | Jeden komentarz

W naszym ojczystym języku jest kilka fraz słownych służących do wyrażania  niespodziewanych, a nawet nieprawdopodobnych wręcz wydarzeń. Powszechnie znane są przecież takie zbitki słowne jak; ni stąd, ni zowąd;  jak z bicza strzelił; nagle i niespodziewanie, tudzież kilka innych.

I właśnie, ni stąd, ni zowąd, obiegła kraj wieść o tworzącej się koalicji, a nawet i kto wie, czy nie nowej partii, o jakże jednoznacznie brzmiącej ksywie – LiS. A lis wiadomo - chytre to, nieufne, przebiegłe i ciągle nienażarte.

Patrząc wszakże na ten monogram, skrót, czy też logo przyszłej partii – być może – przyszło mi na myśl, iż można by to odczytywać na wiele innych sposobów, a zapewne takie pomysły przyjdą rodakom do głowy, więc mając jakby prawo pierwokupu, proponuje na początek Lipa i Spryt.

Pamiętam, jak za czasów mojej młodości krążył taki dowcip, właściwie zagadka, pytanie, czym różnił się Lenin od naukowców. Na tak postawione pytanie należało odpowiadać, że prawdziwi naukowcy prowadzą doświadczenia na szczurach a Lenin na ludziach.

Niestety, ta okrutna myśl, jak okazuje się po latach, dotyczy jednak generalnie całej populacji polityków i na przestrzeni dziejów ludzkości jest stałą formą badania przez nich ich własnych pomysłów, doświadczania swojej genialności.

Czytaj dalej „Pro publico bono?”…

Numer życia

czwartek, 12 lip 2007 @ 0:30 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

W pewnym mieście żył sobie człowiek, który uwielbiał robić psikusy. Straszył więc ludzi, podkładał im jakieś gadające gadżety, dzwonił do nich do nich po nocach, podsyłał jakieś listy, smarował im klamki różnymi mazidłami, czuł nieustannie nieodpartą potrzebę bycia na pierwszej linii toczącego się życia.

Niestety, w pewnym momencie jego dowcip kompletnie już stępiał, jego żarty przestały robić na ludziach wrażenie.

Postanowił więc, nazwijmy go dla porządku Filuś, zadziwić jeszcze wszystkich, zrobić numer życia.

Zaczął więc szukać sposobu i szukałby go zapewne dotychczas, gdyby nie zobaczył kiedyś, zupełnie zresztą przypadkowo, popisów kierowców Biura Ochrony Rządu.

To było to, pokazać ludziom jak pięknie słucha go jego nowa maszyna, którą w lizing otrzymał od swojego patrona, jak napędzi im nią strachu. Więc zaczął ćwiczyć, szykował swój numer ponad pół roku, była to już robota wręcz wyrafinowanie koronkowa.

Rozpędzał się na placu manewrowym i z szybkością 220 km najeżdżał na ustawiony gumowy poler, by tuż przed nim, z maestrią nadaną mu przez siły wyższe, przez patrona i tą nowa maszynę, dokonać wspaniałego zwrotu, i wyhamowanym samochodem, tyłem zatrzymać się centymetry od owego polera.

I doszedł już tego. Jego mozolne nocne ćwiczenia, czynione we wielkiej tajemnicy dawały mu gwarancję sukcesu.

Czytaj dalej „Numer życia”…

Normalności coraz mniej

środa, 11 lip 2007 @ 1:54 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzy

Powiadają, że są ludzie, którym bezkarnie można pluć w twarz, a oni i tak mówią, że to deszcz pada. I choć uwierzyć w to trudno, to wydarzenia ostatnich dni potwierdziły to, dały tego ewidentny przykład. Co smutniejsze, fakt dotyczy osób na najwyższych stanowiskach w kraju, nadto, we wszystkich przypadkach, koronnym argumentem ku obronie tej zadziwiającej postawy, jest patetyczne twierdzenie, iż jest to działanie pro publico bono.

I to jest zdumiewające, z jednej strony prezentują bowiem bez mała nadmiar patriotyzmu, prawie szowinizm, z drugiej, dla obrony własnych korzyści, głównie jak zdaje się materialnych, pozwalają sobie ubliżać, poniżać się, a przy okazji szkodzą temu „umiłowanemu” narodowi.

Ale po kolei.

Jeśli jest prawdą, a wszystko póki co wskazuje, że jest i tzw. taśmy Rydzyka są zapisem jego prawdziwych słów, to brak reakcji zarówno kancelarii prezydenta, jak i premiera jest jawnym dowodem stawiania własnych, partykularnych  interesów ponad honorem głowy państwa.

Napisał w otwartym liście do prezydenta i premiera Jerzy Owsiak, że on, gdyby to jego żonie ktoś tak ubliżył, wyzwałby go na walkę wręcz. I jest to zdanie godne mężczyzny, choć w przypadku prezydenta to oczywiście pewna przesada i nie godzi się, nie jest nawet w zwyczaju, by głowa państwa dawała komuś satysfakcję, stawała na ubitej ziemi.

Czytaj dalej „Normalności coraz mniej”…

Następna strona »

^Góra strony^ Blog oparty o WordPress i temat Pool autorstwa Borja Fernandez.
Subskrybuj RSS dla wpisów i komentarzy.