I co dalej?
środa, 15 lut 2006 @ 21:30 | Kategoria: Ogólne | Brak komentarzyPo początkowym zachłyśnięciu się blogiem, po przemyśleniu jego niewątpliwych zalet, ale bodajże jeszcze większych wad, pośród których pewnie największą jest oczywisty ekshibicjonizm, dochodzę do wniosku, że jest to narzędzie, z natury podobne do graffiti, ale przez swój rozmach i dostępność, jeszcze bardziej wyrafinowane, oczywiście w złym tego słowa znaczeniu.
Niewątpliwie jest to doskonałe narzędzie do taniej, powszechnej i w miarę talentu również profesjonalnej reklamy. Co ważniejsze, i w tym widzę oczywistą zaletę tej formy reklamy, nie jest ona nachalna, a przy tym, jest dostępna wszystkim zainteresowanym, daje również możliwości nawiązania kontaktu i uzyskania dodatkowych wyjaśnień, dokonania uzgodnień bez potrzeby wychodzenia z biura.
Jak wydaje się, jest to również doskonały sposób na prowadzenie czegoś na kształt gazety, w każdym bądź razie, umożliwia bieżące komentowanie dowolnych, interesujących autora spraw i wydarzeń, i tego typu witryny jak widzę już istnieją.
Jednakże, wobec określonego powyżej odbioru, a właściwie stosunku do tej formy “istnienia” w przestrzeni, niewątpliwie medialnej, formy wyrafinowanie ekshibicjonistycznej, póki co nie znajduję uzasadnienia dla kontynuowania rozpoczętej zabawy.